|
|
|
Pracownicy legalni, ale nielegalni |
|
17.08.2007. |
|
Kolejny rok z rzędu sadownicy skarżą się na kontrole Straży Granicznej
w ich gospodarstwach. Mimo zapowiedzi ułatwień w zatrudnianiu
cudzoziemców problem wciąż pozostał.
Funkcjonariusze Straży Granicznej gospodarstwo Jana Kilińskiego
odwiedzili w pierwszych dniach sierpnia. Przy zbiorze owoców pracowało
wtedy 9 obywateli Ukrainy. Wszyscy zostali zatrzymani i wydaleni z
kraju. Powód? Pracowali „na czarno”.
Jan Kiliński – sadownik –
Wszędzie było ogłoszone, ze obcokrajowcy z krajów ościennych jak Litwa,
Białoruś, Rosja, Ukraina mają prawo pracować bez żadnych konsekwencji.
Takie
przepisy faktycznie obowiązują i dotyczą obywateli krajów ościennych.
Można ich zatrudniać w uproszczony sposób, ale sadownicy z nowego prawa
nie są zadowoleni. Obcokrajowcy, aby legalnie pracować muszą spełnić
wiele wymogów i zdobyć specjalną wizę. Jej brak zmusza Straż Graniczną
do działań.
ppłk.Wojciech Zachariasz – Nadwiślański Oddział
Straży Granicznej: - Na nas ciąży ustawowy obowiązek przeciwdziałania
nielegalnej imigracji i w sytuacji, kiedy cudzoziemiec nie posiada
odpowiedniej wizy czyli praktycznie wykonując pracę, jest na terenie
Polski nielegalnie, łamie prawo i my musimy go deportować.
Sadownicy
chcieliby, aby przepisy dotyczące zatrudniania cudzoziemców zostały
jeszcze bardziej uproszczone. Ale na to w najbliższym czasie się nie
zanosi. A to oznacza, że problem zostanie.
- Nasi
pracownicy wyjechali za granicę, do Irlandii, do Niemiec, a poza tym
stawki jakie my możemy płacić są niskie - mówi Witold Piekarniak,
sadownik.
Cudzoziemcy mogą legalnie pracować w gospodarstwach sadowniczych nie dłużej niż 3 miesiące.
Dorota Florczyk/Agrobiznes
|
|