|
|
|
11.08.2007. |
|
Piekarze straszą podwyżkami cen chleba.
Niektórzy nawet o 30- 40%. Twierdzą, że jeśli tego nie zrobią grozi im
plajta. Głównym powodem jest wzrost cen mąki, który z kolei jest
konsekwencją rosnących z dnia na dzień cen zbóż.
Podaż ziarna jest mniejsza niż się
spodziewano, a rolnicy liczą na jeszcze większe podwyżki i niechętnie
je sprzedają. Wykorzystują to nasi zachodni sąsiedzi (kupują nie tylko
ziarno konsumpcyjne ale i paszowe- między innymi na biopaliwa) i stale
podnoszą oferty zakupu. Polskie zboże kupiliby też chętnie Francuzi,
Hiszpanie i Węgrzy, bo w Europie (a także w USA) zbiory są w tym roku
dużo mniejsze niż zwykle.
Istnieją obawy, że jeśli teraz będziemy sprzedawać ziarno za
granicę – wiosną sami możemy mieć kłopoty i trzeba będzie odkupować
nasze zboże za dużo wyższą cenę. Niektórzy ekonomiści twierdzą jednak,
że zapowiadane, tak drastyczne podwyżki cen pieczywa nie są
uzasadnione, bo koszt mąki to podobno tylko 10 % wszystkich kosztów
składających się na produkcję chleba.
Ale pieczywo drożeje już w innych krajach. W Europie drożeją
też makarony. Również nasi producenci przewidują podwyżki cen tych
wyrobów. A ponieważ rosną także ceny pasz- niebawem więcej zapłacimy za
mięso, wędliny czy przetwory mleczne. Czy to tylko strasznie
konsumentów, czy ostrzeżenie przed czymś co nieuchronne? Gdzie mogą być
granice tych podwyżek? Jak można je zahamować? Jak uspokoić rynek? Czy
w czasach handlowej wolności możliwa jest jakaś interwencja państwa
(np. podatek eksportowy) blokująca wypływ zboża za granice?
Zaproszeni goście:
1. Jan Krzysztof ARDANOWSKI – wiceminister rolnictwa
2. Stanisław ZIĘBA – przewodniczący Rady Gospodarki Żywnościowej
3. Jadwiga ROTHKAEHL – prezes Stowarzyszenia Młynarzy RP (a także
Instytut Biotechnologii Przemysłu Rolno- Spożywczego, Zakład Przetwórstwa Zbóż i Piekarstwa)
|
|