|
Śmiało mozna powiedzieć, że jak feniks z popiołów odradza się w Polsce hodowla królików.
Kryzys i plajta minęły. Dziś rynek wygląda zupełnie inaczej. Brakuje
surowca, rosną ceny skupu i co najważniejsze dla hodowców apetyt na
mięso królicze.
Tak dobrej sytuacji hodowcy królików nie pamiętają od dawna.
hodowca „Cena mięsa dochodzi na rynku nawet do 30 złotych”.
Nie dziwi, więc to, że jak grzyby po deszczu powstają nowe fermy. Produkcja królików znów jest opłacalna.
Witold
Wojciechowski – hodowca z Ma?ujowic „Sprzedaje się ogromne ilości
królików, przede wszystkim królików ras mięsnych w celach ubojowych.
Bardzo wzrasta spożycie w kraju, w związku z tym duże hodowle, które
eksportowały do tej pory, zostają z królikiem na terenie kraju”.
Ze
zbytem nie ma, więc problemów. Firmy i zakłady mięsne za dobrej,
jakości króliki płacą nawet ponad osiem złotych za kg. to dwukrotnie
więcej niż w 2008 roku. Jednak eksperci ostrzegają przed huraoptymizmem.
Aby hodowla przynosiła dochody trzeba rozwijał rynki zbytu.
dr
Robert Głogowski-SGGW „Jeżli ktoś wyprodukuje dużą ilość surowca i
będzie miał kłopoty ze sprzedażą, trudno mówić wtedy o opłacalności.
Dlatego pierwszym i najważniejszym etapem jest nawiązanie kontaktu z
dużą siecią dystrybucji i wtedy można mówić o intensyfikacji, rozwijaniu
ilościowym tej gałęzi produkcji”.
Pięta achillesową polskiej
hodowli są ubojnie. Tych dużych jest niewiele, a rozwój mniejszych
ograniczają „nieżyciowe przepisy”, bo mimo pozwoleń na sprzedaż tuszek
króliczych na swoim terenie, nie mogą ubijać więcej niż sto królików
tygodniowo.
Krzysztof Laksy- hodowca z Nowej Wsi Królewskiej „Z
tymi ubojniami nadal jest tak jak było, nie ma żadnego ułatwienia dla
tych hodowców, którzy by to chcieli robił, ponieważ unijne normy
stawiane naszym ubojnia są bardzo wysokie”.
Królicze mięso to
rarytas poszukiwany głównie za granicę. Gdy złoty był słabszy większość
naszej produkcji trafiała na rynek niemiecki, włoski czy holenderski.
Teraz mięso królicze coraz częśąciej gości na naszych stołach. Według
ostatnich danych jego spożycie wzrosło do prawie kilograma na
mieszkańca, ale to i tak sześciokrotnie mniej niż zjadają Włosi czy
Holendrzy.
Krzysztof Dąbrowski/Agrobiznes
|