|
|
|
17.01.2011. |
|
Jeżeli Rosjanie przeforsują swoje pomysły to sprzedaż jabłek na
Wschód drastycznie spadnie alarmują sadownicy i eksporterzy. Wszystko
przez nowe procedury dotyczące badania jakości owoców.
Polscy eksporterzy z Rosjanami nigdy nie mieli
łatwego życia. Obecne kłopoty rozpoczęły się w 2008 roku. Wtedy Unia
Europejska i Rosja podpisały memorandum. Zgodnie z nim wszyscy
eksporterzy owoców i warzyw muszą uzyskać certyfikat bezpieczeństwa
potwierdzający spełnienie rosyjskich norm fitosanitarnych.
Robert Monarski - Stowarzyszenie Polskich Eksporterów Owoców i Warzyw „Federacja Rosyjska stawia coraz ostrzejsze wymagania i warunki w stosunku do polskich eksporterów”.
Początkowo takie badania prowadziło kilkanaście akredytowanych przez
Rosjan laboratoriów. Ostatnio tylko trzy. To zdecydowanie zbyt mało. Na
certyfikaty bezpieczeństwa już teraz czeka się od jednego co dwóch
miesięcy. A może być jeszcze gorzej. Rosjanie chcą bowiem zmienić zasady
sprawdzania transportów owoców i warzyw. Do tej pory wystarczyło
skontrolowanie partii 300 ton jabłek. Teraz trzeba będzie badać
praktycznie każdego TIR-a.
Jacek Skoneczny –Stowarzyszenie Polskich Eksporterów Owoców i Warzyw „W
tej chwili przy 3 laboratoriach, które już tylko mają akredytację,
spowodowałoby to wydłużenie czasu oczekiwania na wyniki nawet do roku,
co jest irracjonalne”.
A to w praktyce zahamuje eksport polskich owoców i warzyw na Wschód.
Jest tylko jedna możliwość ominięcia problem. Stworzona zresztą przez
samych Rosjan. Ostatnio z poparciem Moskwy powstało w Polsce
stowarzyszenie, które za jedyne 300 euro od TIR-a wydaje tzw. Akt
Przedwstępnej Kontroli. To wystarczy, aby handlować z Rosją. Ale
eksporterzy kręcą nosem.
Robert Monarski - Stowarzyszenie Polskich Eksporterów Owoców i Warzyw „
Gdybyśmy zaakceptowali tego typu certyfikaty, zgodzilibyśmy się na
dyktat prywatnej organizacji, która działa poza polskim systemem
prawnym”.
To stawisko popiera polski rząd, dzięki, któremu wydawanie takich
prywatnych certyfikatów zostało przynajmniej czasowo zawieszone. A
eksport jak na razie przebiega bez zakłóceń.
Marek Sawicki- minister rolnictwa „W Polsce poza Państwową
Inspekcją Ochrony Roślin żadna inna instytucja nie jest upoważniona do
wystawiania tego typu certyfikatów i badania produktu eksportowego”.
Ale ostateczne rozmowy na temat zasad eksportu do Rosji odbędą się w
przyszłym tygodniu w Berlinie podczas targów „Grune Woche”. To wtedy
okaże się czy Rosjanie zmuszą nas do zwiększenia częstotliwości kontroli
transportów jabłek.
Witold Katner/Agrobiznes
|
|