|
|
|
21.01.2011. |
|
Zaostrza się spór między branżą winiarską a rządem. Chodzi o brak
zezwoleń na stosowanie konserwantów i słodzików w markowych winach
owocowych oraz napojach winopochodnych. Jeśli do końca miesiąca prawo
nie zostanie zmienione, branżę czekają poważne kłopoty. Właścicieli
zakładów niepokoi fakt, że rząd w tej sprawie wciąż zrobił niewiele.
Co kilka lat resort zdrowia zatwierdza listę
środków konserwujących i słodzików używanych do produkcji win. Problem w
tym, że zgoda na dodawanie tak zwanych substancji dodatkowych wkrótce
wygaśnie. Bez tego producenci nie będą mogli legalnie sprzedawać
wyrobów.
Robert Ogór, prezes AMBRA
"Albo produkujemy wyroby, które są nielegalne, albo zaprzestajemy
tej produkcji . I dotyczy to całej produkcji winiarskiej w Polsce."
Producenci win od wielu miesięcy zabiegali o zmianę
niekorzystnych przepisów. Bez rezultatu. Sytuację mogłyby uratować
unijne przepisy. Ale te pojawią się najprawdopodobniej dopiero w lipcu.
Dlatego jedyna nadzieja w resorcie zdrowia, który w ekspresowym tempie
byłby w stanie zagwarantować dalszą legalność produkcji.
Anna Wojciechowska, Krajowa Rada Winiarstwa i Miodosytnictwa
„Nie mamy żadnych konkretnych odpowiedzi, które by nam dawały nadzieję że jest to realne do uzyskania”.
Urzędnicy przyznają, że sytuacja jest rzeczywiście trudna. A
dotychczasowe próby zmiany przepisów nie powiodły się. Główny
Inspektorat Sanitarny odpowiadający za przygotowanie odpowiednich
przepisów tłumaczy, że głównym winowajcą jest Bruksela, która nie
zdążyła na czas z opublikować nowych rozporządzeń.
Jan Bonder, Główny Inspektorat Sanitarny
"Cały czas analizujemy możliwości prawne, aczkolwiek są pewne zasady ogólno-unijne, tu w pewnym sensie mammy ręce związane.”
Według szacunków, rynek win owocowych w Polsce to ponad 120
milionów litrów. Z tego do budżetu państwa w postaci akcyzy trafia
rocznie około 150 milionów złotych.
Radosław Bełko/Agrobiznes
|
|