|
Rośnie zagrożenie egzotycznymi chorobami zwierząt w Polsce.
Jeszcze kilka lat temu groźba epidemii wirusem z południa Europy czy nawet dalekiej Afryki była niewielka. Dziś jest już całkiem realna. Inspekcja weterynaryjna zapowiada, że jeszcze w tym roku powstanie plan zwalczania takich właśnie chorób.
O tym, że Polska nie jest gotowa na epidemią egzotycznych chorób
zwierząt poinformowała Najwyższa Izba Kontroli. Takie wnioski pojawiły
się przy okazji sprawdzania szczelności wschodnich granic.
Jacek
Jezierski-prezes Najwyższej Izby Kontroli „System ochrony wschodniej
granicy Unii Europejskiej, jeżli chodzi o choroby zakaźne zwierząt jest
szczelny”.
O ile ochrona przed powszechnymi bakteriami i wirusami
jest dobra, o tyle do walki z niespotykanymi dotąd chorobami nie
jesteśmy gotowi. NIK stwierdził, że mimo realnego zagrożenia wirusami z
ciepłych krajów Polski system ochrony do tej pory nie wypracować planu
zwalczania ognisk choroby.
Jacek Jezierski-prezes Najwyższej Izby
Kontroli „Na szczęście do tej pory nie mieliśmy takich zagrożeń
epidemiologicznych, no ale widaż, że z powodu zaniedbań ludzkich stwarza
się możliwość. To niedobrze”.
Polska Inspekcja Weterynaryjna
przyznaje, że z powodu ocieplania się klimatu zagrożenie takimi właśnie
chorobami rośnie. Dlatego zapowiada, że w ciągu najbliższych miesięcy
powstanie plan zwalczania najgroźniejszych z nich.
Krzysztof
Ja?d?ewski-zastępca Głównego Lekarza Weterynarii„ Gorączka zachodniego
Nilu. Tutaj głównym rezerwuarem tej choroby są ptaki i drób. Zaraąają
się nią też konie. Chorobę jest też zoonoza – może się przenosić na
człowieka i tutaj to jest niebezpieczne”.
Przy okazji prac nad
wprowadzeniem procedur zwalczania ognisk chorób egzotycznych, Inspekcja
Weterynaryjna chce poprawią już istniejace. Tym bardziej, że część
planów eliminowania powszechnych chorób jest zbyt skomplikowana, a
przepisy ich dotyczące liczą po kilkaset stron. Nowe mają być znacznie
prostsze.
Radosław Bełkot/Agrobiznes
|