|
Trwają odłowy karpi w gospodarstwach rybackich na Dolnym Śląsku i każda sztuka jest na wagę złota. W tym roku. Ryb jest mniej niż zwykle. Pogoda nie dopisała i karpie... nie urosły.
Do świąt daleko, ale ryby odławia się już teraz. Te pochodzą
wyłącznie z hodowli ekstensywnej, wymuszonej przez warunki przyrodnicze
regionu. Pocysterskie stawy znajdują się na terenie rezerwatu przyrody.
„Kryzys, nie ma pieniędzy.”
Stawy Milickie są w notorycznych kłopotach finansowych. Taki rok to prawie klęska.
Bogdan
Misiak - Stawy Milickie „Musieliśmy zacząć odłowy i sprzedaż pod koniec
maja. Wiązało się to z pozyskaniem środków na bieżącą działalność i
regulowaniem wypłaty wynagrodzeń pracowników.”
Stawy Milickie od czerwca czekają na unijne pieniądze na wsparcie hodowli.
Bogdan
Misiak - Stawy Milickie „Jeszcze żadne gospodarstwo, żaden rybak
złotówki z programu operacyjnego ryby z programu wodno-środowiskowego
nie dostał."
Nie takie odłowy pamiętają starzy pracownicy z Milicza.
Ireneusz Głowach - Stawy Milickie "Rekordowy monet to były lata 90, z tego stawu wyłowiłem 106 ton karpia. "
Karpie
kosztują teraz w hurcie niespełna 10 złotych za kilogram. W końcu
grudnia ich cena z pewnością nie będzie niższa. Miłośników dań z karpia
to nie odstrasza.
„ Najchętniej z cebulką”
Stawy Milickie to potentat na płytkim karpiowym rynku. Dostarczają około 1/10 krajowej produkcji.
Jadwiga Jarzębowicz OTV Wrocław/Agrobiznes
|