|
|
|
14.10.2010. |
|
Jest podaż i jest popyt brakuje tylko dobrych przepisów. Czy tak zwane produkty lokalne mają szansę wyjść z szarej strefy? Pierwsze korzystne zmiany już są, czas na następne mówią producenci.
Chętnych aby smakować lokalne specjały nie
brakuje. Nie ma też problemów z ich sprzedażą.
Wioletta Gzik Janiak
„Z tego co zauważyłam po swoim punkcie sprzedaży coraz więcej
społeczeństwa chce się odżywiać zdrowo, szuka tych zdrowych naturalnych
produktów a przede wszystkim pieczywa żytniego”.
Problem w tym, że niewielu producentów działa zgodnie z prawem.
Producent sera
„To jest raczej hobby moje . Nie utrzymuję się z produkcji serów”.
Możliwość legalizacji produkcji dają nowe przepisy o tak zwanej
działalności, marginalnej, lokalnej i ograniczonej.
Dotyczy to produktów pochodzenia zwierzęcego. Ale niewielu producentów
decyduje się na rejestrację działalności.
Producent sera
„Gdybym zaczął od legalizacji a potem by coś nie wypaliło no to co by
wyszło. Straciłbym duże pieniądze, własne pieniądze i nic by z tego nie
było”.
Producent wędlin
„Dopóki te przepisy się nie zmienią . Jeżeli produkcja ma być MOL do
400 kg tygodniowo, to gdzie ja to sprzedam? 400 kg to trzeba mieć ileś
sklepów ileś zamówień żeby to gdzieś sprzedać”.
Nowe przepisy nie wszystkich jednak traktują równo. Wytwarzanie
produktów pochodzenia roślinnego na razie jest skazane na szarą strefę.
Izabela Byszewska- Izba Produktów Lokalnych i Regionalnych
„Obowiązują tutaj ogólne przepisy o bezpieczeństwie i higienie
żywności, nie ma takiej specjalnej ustawy lub rozporządzenia jak jest w
przypadku produktów pochodzenia zwierzęcego”.
Urszula Milczarek MODR Bielice
„To są przepisy, których w tych gospodarstwach w tych miejscach nie
można przestrzegać bo się nie da tak jak w firmach dużych komercyjnych”.
Jeszce inny rozdział stanowią alkohole. O tym, że tradycja ich
wytwarzania i smakowania istnieje od wieków, nikogo przekonywać nie
trzeba.
Izabela Byszewska- Izba Produktów Lokalnych i Regionalnych
„Jesteśmy jedynym krajem w Europie, jedynym członkiem Unii
Europejskiej gdzie rolnicy nie mogą legalnie wytwarzać lokalnych,
regionalnych trunków”.
Resort rolnictwa zapewnia, że problem widzi. Ostatni pomysł na jego
rozwiązanie to 70 milionów euro dla lokalnych targowisk.
Tadeusz Nalewajk- wiceminister rolnictwa
„To jest myślę dość spora kwota, jeżeli by ten program wszedł to by w
całej Polsce były jednakowe stoiska dla sprzedaży produktów
pochodzenia rolniczego przetworzonych przez rolników”.
Pytanie tylko, czy lokalne specjały będą mogły być sprzedawane
legalnie, czy tradycyjnie … spod lady.
Dorota Florczyk
/ Agrobiznes
|
|