|
Nie mają żadnych zapasów, ale mają pewność że w tym roku już nic nie zbiorą z dwukrotnie zalanych pól. Potrzebują zboża i słomy. Bo bez tego hodowane przez nich zwierzęta –choć uratowane z powodzi - teraz mogą nie przetrwać zimy.
Gospodarstwo rodziny Robaków z Sokolnik to kilkanaście hektarów ,
osiem krów i trzy cielaki. Zwierzęta udało się na czas wywieźć i
uratować przed wodą ale pola kompletnie zalało. Popłynął też cały zapas
siana i zboża. Co ocalało po pierwszej fali zalała druga woda.
Stanisław
Robak, Sokolniki „Uratowałem cała przyczepę zboża ale potem zalało.
Tak, że wywaliliśmy wszystko na te mokre jeszcze pola”.
Tuż po
powodzi do Sokolinik i sąsiednich miejscowości niemal co tydzień
docierały transporty z paszą dla zwierząt.
Leszek Mysza, Zalesie
Gorzyckie „Dzięki ludziom dobrej woli mamy to tu tak - liczymy na dalszą
pomoc”.
Ale im dalej od powodzi tym taka pomoc dociera do Gorzyc
coraz rzadziej. A do wiosny i następnych zbiorów jeszcze daleko.
Maria
Robak, Sokolniki „No martwimy się bo zalane zostały nasze plony, nie
mamy buraków dla tych krów, ani ziemniaków nie mamy. Tylko to siano i
trochę zboża jest - co jest najbardziej potrzebne? Zboże, jeszcze raz
zboże i słoma”.
Stanisław Robak, Sokolniki „W ogóle słomy nie
mamy. Siana by się tez przydało chociaż z 500 bali, nawet takich małych,
nie dużych”.
Rolnicy z okolic Lubeni wysłali w okolice Gorzyc już
13 tirów z pomocą dla gospodarstw poszkodowanych w powodzi. Przed zimą
planują jeszcze jeden transport. I choć może być trudno go zebrać, bo
zbiory w tym roku były nawet o połowę niższe niż zwykle wiele osób jak
Jerzy Lasota z Lubeni zapewnia że ile będą móc tyle pomogą - tak jak
zrobili to wcześniej.
Jerzy Lasota, Lubenia „Podzieliłem się
słomą, sianem, odrobiną ziarna. W tej chwili jestem po wykopkach
ziemniakówmógłbym jakąś partie też przeznaczyć. Myśli Pan że trzeba
pomagać? - Myślę, że to nasz obowiązek”.
Wiesław Dudek, ODR
Boguchwale „Rolnicy musza wspomagać rolników”.
Na Podkarpaciu w
powodzi poszkodowanych zostało ponad 18 tysięcy gospodarstw. Woda zalała
prawie 100 tysięcy hektarów.
Beata
Wolańska/OTV RZESZÓW/Agrobiznes
|