|
Był pomysł i jest jego realizacja, a efekt? Produkcja i sprzedaż na dużą skalę produktu regionalnego. Innymi słowy - oscypek na południu, a ser smażony w Wielkopolsce pozwalają utrzymać się na rynku mleka rolnikom i przetwórcom.
Każda krowa z tego gospodarstwa w Jeziorkach koło Poznania daje
średnio 9 tysięcy litrów mleka rocznie. I nawet tak duża ilość surowca w
ekstra klasie, przy minimalnych kosztach nie gwarantuje zysku. A
powodem tego są ciągłe wahania cen skupu.
Franciszek Nowak, rolnik
z Jeziorek "Są koszty weterynaryjne, są koszty obsługi stada i pasz".
Sytuacji
rolników nie poprawiają obniżenie cen produktów mleczarskich i
zwiększenie zbytu, bo to wciąż obniża cenę surowca.
Franciszek
Nowak, rolnik z Jeziorek "Są momenty, w których rynek potrzebuje więcej
lub mniej produktów. W czasie, gdy jest zwyżka, to rolnik jest po dużą
presją i nie jest czasami wstanie wyprodukować więcej".
Aby
takiego mechanizmu nie uruchamiać spółdzielnia mleczarska w Nowym
Tomyślu pomyślnie przeszła certyfikację na produkcję wielkopolskiego
sera smażonego, czyli miejscowego produktu regionalnego. Ale produkcja
nie jest prosta, trzeba ściśle przestrzegać receptury.
Krzysztof
Minge "Produkujemy ten ser z twarogu chudego, który jest rozdrabniany i
przy odpowiedniej temperaturze i wilgotności przerabiany. Potem
poddajemy go topieniu".
Do tego wszystkie składniki do produkcji
wielkopolskiego sera smażonego spółdzielnia wytwarza sama. Produkt
dobrze się sprzedaje i pozwala przetrwać trudności na rynku mleka.
Krystian
Kuśniarek, Spółdzielnia Mleczarska w Nowym Tomyślu "Przeszliśmy
skomplikowaną certyfikację i jako pierwsi w kraju wprowadziliśmy ser
smażony na rynek".
Spółdzielnia w Nowym Tomyślu przerobića35
tysięcy litrów mleka dziennie. Produkcją certyfikowanego sera smażonego
zajmują się w Wielkopolsce cztery firmy.
Rafał
Sterczyński/OTV POZNAŃ/Agrobiznes
|