|
|
|
09.10.2008. |
|
Rybacy nie chcą już wiceministra rolnictwa odpowiedzialnego za
rybołówstwo. Domagają się, aby Kazimierz Plocke podał się do dymisji.
Co jest powodem? Decyzja Komisji Europejskiej, która wydłużyła do końca
roku zakaz połowów dorszy we wschodniej części Bałtyku.
Rybacy zgodzili się na wprowadzenie wcześniejszego zakazu połowów
jeszcze w czerwcu tego roku. W zamian oczekiwali, że jesienią wrócą na
łowiska, bo jak twierdzą tak obiecali im odpowiedzialny za rozmowy z
Brukselą Kazimierz Plocke.
Wiadomo, że jednak tak się nie
stanie. Komisja Europejska zdecydowała bowiem, że zakaz połowów dla
polskich rybaków zostanie wydłużony. I to do końca roku. Dla łowiących
dorsze to równoznaczne z bankructwem.
Grzegorz Hałubek, Związek Rybaków Morskich: wszystkie
kraje znad Bałtyku łowią dorsza obecnie według unijnych zasad i
rozporządzeń, które oczywiście i nas dotyczą, a my stoimy w porcie. A
tu szef jednego ze związków pokazuje, że ma wykorzystane 50% kwoty
połowowej.
Dlatego teraz domagają się dymisji wiceministra.
Zarzutów o niedotrzymanie obietnic i żądań rybaków nie chce komentować
jednak ich adresat. Jak twierdzi, żadnego pisma w tej sprawie nie
dostał. A rozmowy w ministerstwie z protestującymi rybakami wciąż
trwają.
Kazimierz Plocke, wiceminister rolnictwa: rozważamy
w tej chwili z przedstawicielami komitetu protestacyjnego na temat
programu operacyjnego, ponieważ program operacyjny jest tym podstawowym
kluczem do sprawy, przy pomocy którego możemy rozpocząć działania
związane z wypłatą rekompensat, o które zabiegają rybacy oraz
dyskutujemy także o kwotach połowowych.
Rybacy zapowiadają,
że jeśli sytuacja na Wybrzeżu będzie się nadal pogarszać to wkrótce
pojadą do Warszawy i tam będą manifestować swoje niezadowolenie.
Możliwe za zaczną się również blokady portów. Decyzja zapadnie w ciągu
kilku dni.
Wprowadzenie zakazu połowów dorszy, Bruksela
tłumaczy wykorzystaniem przez polskich rybaków przyznanego na ten rok
limitu. Według nieoficjalnych źródeł rybacy złowili nawet znacznie
więcej niż pozwala na to unijne prawo.
Radosław Bełkot/Agrobiznes
|
|