|
|
|
10.10.2007. |
|
Rosjanie chcą ponownych kontroli w polskich
zakładach. Od ich wyników uzależniają wznowienie importu wędlin i
produktów mleczarskich. Polskie służby weterynaryjne twierdzą, że na
wizytę inspektorów jesteśmy gotowi i deklarują chęć poddania się
kontrolom. Ale tylko przy udziale unijnych inspektorów. Wizytacja
miałyby się rozpocząć jeszcze w październiku.
Chodzi o ponowną kontrolę zakładów mięsnych i
mleczarskich, które mimo trwającego embarga, wciąż wysyłają na rosyjski
rynek swoje produkty. Zakłady te były już kontrolowane 2 lata temu.
Jednak Rosjanie chcą weryfikacji nadanych wtedy zezwoleń. W innym
przypadku zapowiadają wstrzymanie eksportu 1 listopada.
Krzysztof
Jażdżewski zastępca Głównego Lekarza Weterynarii: - Mamy nadzieję, że
strona rosyjska w tym przypadku nie ma drugiego dna i chce po prostu
wznowić dialog, wymianę handlową i miejmy nadzieję, że tak się stanie.
Zdaniem
Polskiej Inspekcji Weterynaryjnej, po pozytywnej ocenie będzie możliwe
utrzymanie eksportu na rosyjski rynek takich produktów jak wędliny,
mleko i pasze. Polskie zakłady mięsne już deklarują gotowość kontroli.
Witold
Choiński „Polskie Mięso”: - Zapowiedź nowych kontroli oczywiście nas
cieszy bo jest to szansa na przełamanie impasu w handlu z Rosją.
Z
zapowiedzi inspekcji zadowolona jest też branża mleczarska. Bo groźba
wstrzymania dostaw, w szczególności masła, byłaby dla nich dotkliwa.
Waldemar
Broś Krajowy Związek Spółdzielni Mleczarskich: - Sprzedajemy tam ponad
1/3 całości eksportowanego masła, ale robimy też znaczne kroki jeśli
chodzi o ser.
Oprócz kontroli w naszych zakładach, rosyjski
nadzór weterynaryjny i fitosanitarny zapowiedział także pełen
monitoring litewskich firm, handlujących na rosyjskim rynku polskimi
warzywami. Wszystko przez rzekome wykrycie w nich zbyt dużego stężenia
niedozwolonych środków chemicznych. Polska stanowczo sprzeciwiła się
tym zarzutom, uznając je za czystko polityczne.
Źródło: Radosław Bełkot/Agrobiznes, TVP1
|
|