|
|
|
17.10.2007. |
|
Rząd chce wprowadzić ograniczenia w dostępie
do przetargów na państwową ziemię rolniczą. Sprawa wywołuje jednak
kontrowersje i nie może liczyć na poparcie innych partii politycznych.
Rząd zamykając jeszcze bardziej dostęp do państwowego zasobu ziemi
rolniczej chce w ten sposób promować tych rolników, którzy chcą się
rozwijać, ale nie zawsze stać ich na kupno coraz droższych gruntów.
Wojciech
Mojzesowicz minister rolnictwa Pis: - Chodzi nam o to, żeby dać szansę
gospodarstwo rodzinnym, żeby ograniczyć przetargi, żeby nie dopuszczać
osób, które z rolnictwa nie żyją.
Dlatego rząd proponuje, aby
obniżyć ustawowy limit powierzchni gospodarstwa rodzinnego z 300 do 100
ha. Oznaczało by to, że do organizowanych przez Agencję Nieruchomości
Rolnych przetargów mogliby stawać tylko ci rolnicy, którzy mają nie
więcej niż 100 hektarów gruntów.
Kazimierz Plocke – poseł PO –
Na dzisiaj jest odpowiedź jasna – jesteśmy przeciwni tym
przedsięwzięciom. Stanisław Stec – poseł SLD – Na niektórych województw
byłby to projekt adekwatny, ale np. dla województwa opolskiego już
mogłoby to być problemem.
Po drugie będą mogli brać w nich
udział tylko prawdziwi rolnicy, czyli osoby zameldowane na wsi
przynajmniej od trzech lat. Na jednym przetargu będzie można kupić nie
więcej niż dwukrotną średnią wielkości gospodarstwa w danym
województwie.
Źródło: Witold Katner/Agrobiznes, TVP1
|
|