|
Branża mięsna wypowiada wojnę zakładom utylizacyjnym. Producenci oraz
przetwórcy mają już dość zbyt wysokich cen, jakie płacą za odbiór
odpadów produkcyjnych. Właściciele zakładów zrzeszeni w Polskim Mięsie,
planują nawet budowę własnej fabryki. Miałoby to znacznie obniżyć
koszty utylizacji.
Wcześniej jednak Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów ma zbadać
sposób zawierania umów. Chodzi o ewentualną zmowę cenową między
obecnymi zakładami utylizacyjnymi.
Specjalne pismo w tej
sprawie trafiło już do urzędu. W ten sposób branża mięsna reaguje na
zbyt wysokie ceny jakie dyktują zakłady utylizacyjne. Tym bardziej, że
na rynku umowy podpisują praktycznie największe zakłady, mniejsi
konkurenci nie są do nich dopuszczani - twierdzi związek „Polskie
Mięso”, a to pozwala na windowanie cen.
Witold Choiński Polskie
Mięso: - Dostaliśmy bardzo dużo sygnałów od naszych zakładów mięsnych,
że umowy, które oni dostają do podpisu są jednostronne.
Branża
mięsna planuje także wybudować własny zakład utylizacyjny. Budynek
miałby stanąć w centrum kraju. Ułatwiłoby to większości zrzeszonych
firm, dostarczanie odpadów zwierzęcych.
- W tej chwili
rozmawiamy z dwoma inwestorami zagranicznymi, być może uda się namówić
kolejnego, który zechce zainwestować w Polsce na troszeczkę innych
zasadach niż dotychczas – może uda się namówić kolejnych dodaje
Choiński.
Na zarzuty, właściciele zakładów utylizacyjnych
odpowiadają tak. O żadnej zmowie cenowej nie ma mowy a ceny pobierane
za utylizację są wynikiem rosnących kosztów spalania. Nie bez znaczenia
jest także fakt, że nie można handlować mączką mięsno-kostną, bo wciąż
obowiązuje zakaz karmienia zwierząt tą paszą.
W Polsce
przerabia się miliona ton odpadów mięsnych rocznie. Spalaniem
najniebezpieczniejszych pozostałości, czyli tak zwanej kategorii
pierwszej, zajmuje się zaledwie 8 zakładów. Największe z nich mieszczą
się w Wielkopolsce i na terenie Małopolski.
Źródło: Radosław Bełkot/Agrobiznes
|