|
|
|
Rządowa samochwała na koszt podatnika |
|
18.10.2007. |
|
Wojciech Mojzesowicz, minister rolnictwa w rządzie PiS, wychwala pod
niebiosa swoje osiągnięcia, na ulotce dołączonej do druków rolniczego
ubezpieczenia KRUS.
Pan Andrzej spod Suchowoli (nazwisko do wiadomości
redakcji) jest jednym z ponad miliona płatników KRUS. Jak każdy z nich
co kwartał dostaje pocztą druk opłaty na składkę ubezpieczeniową. Tym
razem w kopercie z rolniczej ubezpieczalni było coś jeszcze. Pismo,
sygnowane przez ministra rolnictwa i rozwoju wsi Wojciecha
Mojzesowicza, z obowiązkowym orłem w koronie. Na dwóch stronach kartki
A4 minister chwalił się tym, co osobiście i rząd, którego jest
członkiem, zrobił lub zamierza zrobić dla rolników.
- Nie
życzę sobie agitacji wyborczej w moim domu, nie pozwalam wieszać
plakatów na ogrodzeniu posesji. A tu dostałem bezczelnie propagandową
ulotkę z urzędowym pismem. Chociaż od zdarzenia minęło kilka dni, pan
Andrzej wciąż jest wzburzony. Kilka lat temu wrócił z emigracji w
Stanach Zjednoczonych. W rozmowie z "Gazetą" co chwila podkreśla, że
tam łączenie funkcji publicznej z prymitywną polityczną propagandą
byłoby niedopuszczalne. Ciekawi go też, kto za to wszystko zapłacił.
-
Dostaliśmy z resortu rolnictwa, któremu podlegamy, polecenie dołączenia
tego druku - mówi rzeczniczka warszawskiej centrali KRUS Maria
Lewandowska. Wyjaśnia, że ulotka została wydrukowana w należącej do
kasy drukarni. Ale koszt tego przedsięwzięcia nie jest jeszcze znany.
-
Ministerstwo czasami korzystało z tej formy informowania rolników o
ważnych dla nich sprawach - dodaje rzecznik. Na pytanie, ile razy,
przyznaje, że pamięta tylko jeden. W ubiegłym roku w sprawie zwrotu
akcyzy za paliwa rolnicze. Wówczas jednak chodziło o dokładną
instrukcję, jakie dokumenty zbierać i gdzie zwracać się po pieniądze.
Próbowaliśmy
dowiedzieć się w Ministerstwie Rolnictwa, ile kosztowała ulotka, czemu
tak naprawdę miała służyć i czy minister, startujący do Sejmu z
pierwszej pozycji list PiS w Bydgoskiem, często korzysta z takich form
promocji siebie i swojego ugrupowania. Zgodnie z sugestiami biura
prasowego resortu pytania wysłaliśmy mailem. Odpowiedzi nie było. Szef
gabinetu politycznego ministra Mojzesowicza Dominik Zaremba, również
poinformowany o pytaniach, zobowiązał się skontaktować w tej sprawie z
"Gazetą". On również nie oddzwonił.
Wiadomo jednak, ile
wydrukowanie takiej ilości dwustronnych ulotek kosztowałoby w jednej z
białostockich drukarni. Tutaj podatnicy, bo to przecież oni pokryli
koszt ulotek promujących rząd PiS i jednego z jego ministrów,
zapłaciliby za tę usługę około 35 tys. zł. Dużo bardziej imponująco
wygląda kwota, którą szef resortu rolnictwa oszczędził na usługach
pocztowych, podłączając swój druk do urzędowych pism z KRUS. To prawie
półtora miliona złotych. Tyle kosztowałoby wysłanie ulotek do każdego z
płatników KRUS w Polsce, gdyby minister skorzystał z usług Poczty
Polskiej według taryfy dla zwykłych obywateli.
- Mnie już w
trakcie tej kampanii, zwłaszcza w wykonaniu ludzi związanych z obozem
rządowym, nic nie zdziwi - komentuje z goryczą zajście z ulotką
Mirosław Lech, szef podlaskiego związku gmin wiejskich i bezpartyjny
kandydat startujący do Sejmu z list Platformy Obywatelskiej.
Źródło: Gazeta Wyborcza Białystok
|
|