|
|
|
05.10.2007. |
|
Wszyscy chcą sprzedawać, nikt nie chce kupować – tak w tej chwili
wygląda sytuacja na rynku mięsa. Zakłady narzekają na brak możliwości
zbytu. Kompletnie ustał handel półtuszami, a w chłodniach
odkładają się coraz większe ilości szynki czy łopatki, z którą zupełnie
nie ma co zrobić. Ciężko też znaleźć amatorów na schab.
Każdy potencjalny klient jest traktowany bardzo indywidualnie i
można próbować bawić się w „bezwzględnego negocjatora”. Trudno więc nie
zauważyć bardzo wyraźnego spadku cen. W ciągu ostatniego tygodnia
obniżki sięgnęły nawet złotówkę za kilogram.
Dla porównania
jeszcze kilka dni temu karkówka kosztowała około 11 złotych za
kilogram. Teraz 10 złotych i niżej. Niżej jest zawsze wtedy, gdy
pojawia się kupiec. Zakłady wolą zejść z ceny, niż zostać z magazynami,
w których nic się już więcej nie zmieści. Tym bardziej, że na nasz
rynek wciąż dociera import. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja z
najtańszymi elementami. Te w ostatnim czasie pną się w górę. Np.
podgardla zdrożały nawet o złotówkę. To za sprawą eksportu na Białoruś
i Ukrainę – mówi Jarosław Ogorzewski z giełdy Agrohandel w Łodzi.
Źródło: Małgorzata Motecha-Pastuszko/Agrobiznes, TV
|
|