|
|
|
17.09.2007. |
|
To będą rozmowy ostatniej szansy. W
poniedziałek w Brukseli minister gospodarki morskiej spotka się z
unijnym komisarzem do spraw rybołówstwa. Główny cel rozmów to
przekonanie Brukseli do zmiany niekorzystnej dla nas decyzji
zakazującej polskim rybakom połowów dorszy na Bałtyku.
Czasu jest coraz mniej. 15 września mija okres
ochronny na dorsze. Wtedy rybacy teoretycznie mogliby zacząć je łowić.
Mogliby, gdyby nie zaskakująca decyzja Komisji Europejskiej,
wstrzymująca polskie połowy do końca roku. Z nią od samego początku nie
chcą się zgodzić rybacy i podważają wyniki badań, na które powołują się
unijni urzędnicy.
Polski rząd ma jednak własne, z których jak
twierdzi, jednoznacznie wynika, że ryb nie jest aż tak mało. Tym czasem
Bruksela twierdzi, że dorszy w Bałtyku właściwie już nie ma.
Marek Gróbarczyk minister gospodarki morskiej: mamy na to dokumenty, mamy na to dowody i będziemy przekonywać komisarza Borga o słuszności naszego zdania.
Od
tego czy uda nam się przekonać unijnych urzędników do swoich racji
zależy przyszłość większości rybaków. Dla blisko 80% polskiej floty,
połowy dorszy to jedyne źródło utrzymania. Utrzymanie zakazu oznacza
ich likwidację. Jeśli Bruksela zdania nie zmieni, rybacy zapowiadają
nielegalne połowy, bo to ich zdaniem jedyny sposób na uniknięcie
bankructwa.
Źródło: Radosław Bełkot/Agrobiznes
|
|