Logowanie






Zapomniałeś hasło
Nie masz konta? Załóż sobie

Subskrypcja

Jeśli chcesz otrzymywać informacje o nowościach w naszym serwisie:



Wiadomość HTML?


katalog stron

Rybacy protestują
11.10.2007.

Rybacy walczą o możliwość legalnego połowu dorsza, premier zapewnia o swoim poparciu. A Bruksela przypomina, że może obciąć limity połowów także w przyszłym roku. Przed warszawską siedzibą Komisji Europejskiej protestowało wczoraj ok. 200 osób.

Byli wśród nich członkowie Związku Rybaków Polskich (ZRR), Stowarzyszenia Armatorów Łodziowych oraz pomagający im... górnicy z Wolnego Związku Zawodowego Sierpień '80. Rybacy nieśli trofeum z rozwartą paszczą dorsza, polskie flagi i transparenty. Krzyczeli: - Pozwólcie żyć polskim rybakom! Chcemy łowić dorsza!

Przed wejściem do budynku wysypali kilka setek rybich głów. Poszły w ruch gwizdki, trąbki, petardy i świece dymne. - Limity, które na was nakładają, oznaczają, że będziecie musieli likwidować swoje miejsca pracy - wołał do zebranych prezes ZRR Jerzy Wysoczański. - Nie będziecie mogli wykarmić własnych dzieci!

Protestujący przekazali szefowej Reprezentacji Komisji Europejskiej Róży Thun list do szefa KE José Manuela Barrosa, w którym domagają się odwołania komisarza UE ds. rybołówstwa Joe Borga. Ich zdaniem niesprawiedliwy jest zakaz połowu dorsza dla Polaków, skoro - jak twierdzą - toleruje się tzw. połowy przemysłowe w innych częściach Bałtyku. (W rzeczywistości także duńscy i niemieccy rybacy muszą stać w portach, bo im też władze nakazały zaprzestania połowów z powodu wyczerpania limitu. Zresztą Polska ma jeden z największych limitów na całym Bałtyku.)

Ale nasi rybacy są pewni swoich racji: zapowiedzieli, że jeśli KE nie zmieni zdania w sprawie zakazu połowu, to zorganizują protest w Brukseli.

O swoim poparciu dla rybaków osobiście zapewniał wczoraj premier Jarosław Kaczyński goszczący w Koszalinie: - Będziemy stukali do wszystkich drzwi po to, żeby działa się sprawiedliwość, bo przecież o nic innego tutaj nie chodzi - zapewniał Kaczyński cytowany przez PAP. - My chcemy, żeby Polska miała swoją flotę rybacką, żeby ludzie morza mogli żyć z łowienia ryb.

Nie wszystkie jednak działania rybaków spotykają się z poparciem rządu. Nawet przychylny im resort gospodarki morskiej stanowczo sprzeciwia się połowowi niewymiarowych ryb, tzw. bolków. A takie właśnie ryby są teraz łowione. We wtorek opisaliśmy, jak dziennikarz "Gazety" bez problemu kupił w Gdyni dorsza, którego wymiar (bez głowy) wynosił 26 cm - wymiar ochronny to 38 cm. Wczoraj niewymiarowe dorsze zniknęły z targowiska. Ale nie dlatego, że Okręgowy Inspektorat Rybołówstwa Morskiego w Gdyni zlecił kontrole. Sprzedawcy się po prostu przestraszyli. Większe dorsze nadal są w sprzedaży. Teraz wszyscy zapewniają, że są przywiezione z Kołobrzegu (gdzie łowić można).

- Rybacy podcinają gałąź, na której siedzą. Grozi nam to, co 15 lat temu stało się w Kanadzie. Tam całkowicie zabroniono łowić dorszy, a ich populacja nie odrodziła się do dziś. Teraz najczęściej łowione w Bałtyku dorsze to dwu-, trzylatki, które jeszcze nie zdążyły się rozmnożyć. I to jest największy dramat - ostrzega Zbigniew Karnicki, były zastępca dyrektora ds. naukowych Morskiego Instytutu Rybackiego w Gdyni, który podał się do dymisji po tym, jak sprzeciwił się Ministerstwu Gospodarki Morskiej.

Tolerowanie przez władze nielegalnych połowów dorsza doprowadziło do tego, przed czym wczoraj w "Gazecie" ostrzegali rządowi eksperci: Komisja Europejska postanowiła zaostrzyć kurs wobec Polski. Komisarz Borg zapowiedział, że nie ma wyboru i musi rozpocząć przeciwko Polsce procedurę dyscyplinującą za nieprzestrzeganie prawa. Może to skończyć się pozwem przed Europejski Trybunał Sprawiedliwości i surowymi karami finansowymi.

Potwierdziła się też inna nasza informacja. Komisja, rozeźlona postępowaniem Polski zaczęła rozważać obcięcie limitów połowowych dla polskich rybaków także w 2008 r. - Będziemy podejmować wszystkie konieczne kroki, włączając w to procedurę karną i odliczenie połowów ponad limit od kwot w następnych latach - zagroził w środę Borg.

Sugerował jednocześnie, że Polska może liczyć na dodatkowe środki na restrukturyzację polskiej floty rybackiej - jeśli będzie chciała rozmawiać o rozwiązania problemu.

Źródło: Gazeta Wyborcza