|
|
|
08.09.2007. |
|
Władze rosyjskie zapowiadają uszczelnienie
granic przed nielegalnym importem polskich produktów roślinnych, które
mimo zakazu trafiają na tamtejszy rynek przez Litwę, Czechy i Łotwę.
Powód takiej decyzji to rzekome wykrycie w nich niedozwolonej ilości
pestycydów. Polska twierdzi, że nasza żywność jest bezpieczna, a
zarzuty Rosjan nie mają podstaw.
Jeśli Polska w dalszym ciągu będzie naruszać
rosyjskie normy, eksportując przez kraje trzecie niebezpieczne dla
zdrowia Rosjan warzywa i owoce, wprowadzimy czasowe ograniczenia na
polski import”.
W ten sposób Rosyjska Federalna Służba Nadzoru
Weterynaryjnego i Fitosanitarnego przypomina naszym eksporterom, o
możliwości wstrzymania istniejącego jeszcze handlu. Zarzuty rosyjskie
dotyczą wysłanych tranzytem przez Litwę, kilku partii polskich owoców i
warzyw. Tamtejsi kontrolerzy wykryli w nich bowiem znaczne
przekroczenie dopuszczalnego poziomu pestycydów.
O naruszeniu jakichkolwiek norm nie ma mowy. Tak na rosyjskie
zarzuty reaguje nasz resort rolnictwa. Wszystkie polskie zakłady
eksportujące produkty są cały czas kontrolowane. Stąd pewność, że
wszystkie unijne normy dotyczące bezpieczeństwa żywności są wciąż
respektowane.
Wojciech Mojzesowicz, Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi: - Z
całym szacunkiem dla Rosjan i dla rosyjskich rolników: mogliby się od
nas jeszcze wiele nauczyć. Dlatego jestem przekonany, że nasza żywność
jest na pewno bezpieczna i dobra i Rosjanie powinni mieć ją na swoich
stołach.
Resort rolnictwa ma jednak nadzieję, że rosyjskie władze
wycofają się z tej decyzji. Jeszcze 13 września w Wilnie planowane jest
spotkanie w tej sprawie z udziałem obu stron.
Źródło: Radosław Bełkot/Agrobiznes
|
|