|
|
|
13.09.2007. |
|
Szantaż Komisji Europejskiej prawdopodobnie się powiedzie. Koncerny
cukrowe już deklarują chęć rezygnacji z limitów produkcji cukru.
Szczegóły drugiej już w ciągu dwóch lat reformy rynku cukru poznamy już
po koniec miesiąca.
Reforma z grudnia 2005 roku okazała się nie tylko wielką rewolucją na
rynku cukru, ale także wielką klapą. Produkcja surowca została
ograniczona tylko w niewielkim stopniu. Bruksela pod naciskiem
Światowej Organizacji Handlu postanowiła więc radykalnie zaostrzyć
swoją metodę „kija i marchewki”.
Nie przyjęcie przez koncerny
unijnych rekompensat finansowych za rezygnację z produkcji nie wchodzi
już w grę. Zamiast tego mogą to bowiem zrobić plantatorzy buraków
zostawiając cukrownie na „lodzie”. A to, że skorzystają z prawa do tzw.
inicjatywy plantatorskie jest pewne.
Koncerny cukrowe mogą
tylko zaciskać zęby i patrzyć jak Unia Europejska po raz kolejny w
krótkim czasie zmienia zasady gry rynkowej. Narodowy limit produkcji
może zostać obcięty nawet o 13,5%.
Krzysztof Kowa, prezes KSC: te
zachęty, które zostały stworzone przez Komisję Europejską idą w tym
kierunku, że tak naprawdę producent cukru nie ma innego wyjścia jak
tylko zrezygnować z części limitu.
Poprzednia reforma rynku
cukru została przyjęta przy sprzeciwie Polskie. Obecne kierownictwo
resortu rolnictwa zapowiada, że będzie dążyło do kompromisu. Jego brak
spowodowałby, że w 2010 roku Bruksela i tak mogłaby skorzystać z prawa
obcięcia wszystkim krajom limitów po 13,5%. Ale już bez żadnych
rekompensat.
J. K. Ardanowski wiceminister rolnictwa: lepiej zredukować korzystając z rekompensat maksymalnie korzystnie dla Polski, niż rezygnować bez wsparcia finansowego.
26
września rozpocznie się spotkanie unijnych ministrów rolnictwa, na
którym będzie omawiana sprawa reformy rynku cukru. Mają oni obradować
do momentu osiągnięcia porozumienia. Zapowiada się więc wyjątkowo długi
– nawet kilku dziesięciogodzinny - maraton negocjacyjny.
Źródło: Witold Katner/Agrobiznes
|
|