|
|
|
09.10.2007. |
|
To podważanie naszej wiarygodności. Tak
zareagował resort rolnictwa na doniesienia z Moskwy o dalszych
ograniczeniach w imporcie polskiej żywności. Uważamy, że rosyjskie
zarzuty o złej jakości naszych produktów są całkowicie bezpodstawne.
Świadczą o tym unijne certyfikaty i kontrole, dlatego wszystkie
argumenty kierowane w stronę Polski mają charakter polityczny.
W czwartek do resortu rolnictwa wpłynęło pismo, w którym Rosja
oficjalnie zarzuca Polsce, że żywność wysyłana na tamtejszy rynek jest
nieodpowiedniej jakości. W związku z tym konieczne będzie
przeprowadzenie kolejnych kontroli w zakładach. Inspektorzy mieliby
rozpocząć wizytę w listopadzie.
Od jej wyników zależy dalszy
eksport polskich produktów żywnościowych po 1 stycznia 2008 roku. Na te
zarzuty ministerstwo rolnictwa odpowiada krótko: - Służby rosyjskie
podważają naszą wiarygodność, z czym zgodzić się nie możemy i
zdecydowanie przeciwko temu jako minister protestuje. – mówi Wojciech
Mojzesowicz Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi.
Nie oznacza to
jednak, że nie jesteśmy gotowi po raz kolejny poddać się rosyjskim
kontrolom. Gdyby miały one wpłynąć na polepszenie handlu z Rosją
jesteśmy na nie gotowi. Stawiamy jednak warunek. Wizytacja musi się
odbywać także z udziałem ekspertów unijnych.
Wojciech Mojzesowicz: - My mamy zaufanie pełne do naszych partnerów z Unii i ich opinia jest dla nas niepodważalna.
Rosjanie
zarzucali nam także, że w polskiej mączce rybnej wykryto niedozwoloną
mączkę mięsno-kostną. I to był główny rosyjski argument za wstrzymaniem
jej dostaw z Polski. Ta decyzja dziwi, gdyż z Moskwy do tej pory nie
dotarły żadne oficjalne informacje na temat zanieczyszczenia mączki
rybnej. – KE potwierdza tutaj naszą kompetencją i skuteczność. – mówi
Ewa Lech, Główny Lekarz Weterynarii.
Zdaniem ekspertów z
Krajowej Izby Gospodarczej, dalsze ograniczenia w handlu z Rosją mają
charakter wyłącznie polityczny. Bo polska żywność jest bardzo dobrej
jakości. W dodatku bliskie sąsiedztwo obu krajów powoduje, że nasze
produkty są konkurencyjne na rosyjskim rynku.
Marek Kłoczko,
Krajowa Rada Gospodarcza: – To jest 16% całego naszego eksportu,
wysyłamy zarówno półprodukty jak i gotowy surowiec.
Rosyjskie
embargo na polską żywość trwa już od 2 lat. Moskwa tłumaczyła, że jej
wprowadzenie to efekt fałszowania certyfikatów weterynaryjnych i
fitosanitarnych. Warszawa uchybienia usunęła. Mimo to, do tej pory
embargo nie zostało zniesione.
Źródło: Radosław Bełkot/Agrobiznes, TVP1
|
|