|
|
|
17.09.2007. |
|
W całej sprawie od początku było więcej niewiadomych niż konkretów -
teraz wszystko się wyjaśnia. Znane są już zasady przyznawania tak
zwanych płatności zwierzęcych. Ale nie dla wszystkich rolników, którzy
się o nie ubiegali mamy dobre informacje.
Płatności zwierzęce to dodatkowa stawka dopłat bezpośrednich dla
hodowców bydła, owiec, kóz i koni. Niby wszystko proste. Niestety w
programie jest sporo ograniczeń.
Aby dostać wyższe dopłaty nie
wystarczy mieć zwierzęta. Muszą być one zarejestrowane w odpowiednim
tak zwanym okresie historycznym.
Sprawa komplikuje się jeszcze
bardziej, gdy zapytamy, do jakich powierzchni będą naliczane dopłaty.
Bo tu było najwięcej niejasności.
Henryk Kowalczyk wiceminister rolnictwa: jeśli
rolnik miał zadeklarowany użytek zielony na gruntach ornych, to nie
jest trwały ubytek zielony, a więc nie otrzyma. Jeśli zadeklarował
trwały użytek zielony, czyli co najmniej 5 letni okres utrzymania tego
użytku zielonego, to choćby nawet w mapie ewidencyjnej nie było łąki,
pastwiska czy czegoś innego, traktuje się jako trwały użytek zielony.
Resort
rolnictwa wrócił więc do pierwszej interpretacji przepisów. Rolnicy,
którzy wystąpili o płatności zwierzęce do użytków zielonych zasianych
na gruntach ornych pieniędzy nie dostaną. Mało tego ich zgłoszenie jest
traktowane jako błąd we wniosku i konieczne jest złożenie odpowiedniego
wyjaśnienia w powiatowym biurze Agencji Restrukturyzacji.
Henryk Kowalczyk: z
niezrozumienia definicji niektóre użytki zielone zdeklarowane przez
rolników, nie mogą być potraktowane jako trwałe użytki zielone i
dlatego zostaną z tego wykluczone, ale oczywiście one zostają jako
trawy na gruntach rolnych, a więc będą podlegały dopłatom tylko nie
powiększonych płatności paszowych.
Dodatkowa płatność
uzupełniająca tak zwana zwierzęca, według ostatnich wyliczeń to około
60 euro do hektara. Będzie naliczana tylko do trwałych użytków
zielonych zadeklarowanych do uprawy w tym samym miejscu przez pięć lat.
Źródło: Dorota Florczyk/Agrobiznes
|
|