|
|
|
05.05.2008. |
|
Albo subwencje eksportowe albo bankructwo.
Mleczarnie nie pozostawiają złudzeń: spadek cen na światowym rynku oraz
mocna złotówka zachwiały stabilnością branży, która w zeszłym roku
sprzedała za granicę 1/3 produkcji.
Rząd obiecał pomoc, ale może to być wyjątkowo
trudne. Miliard 300 milionów euro tyle w zeszłym roku wyniosła wartość
eksportu polskich artykułów mleczarskich. To efekt boomu na światowym
rynku. Ceny napędzała coraz większa konsumpcja w Indiach i Chinach.
Niestety teraz po hossie nie wiele już zostało, a w dodatku eksport
jest coraz mniej opłacalny z powody coraz silnego złotego i słabego
euro.
Waldemar Broś, Krajowy Związek Spółdzielni Mleczarskich – „Dzisiaj wiele zakładów ledwo może związać koniec z końcem, dzisiaj wielu zakładom grozi nawet upadłość.”
Rząd deklaruje pomoc. Kłopoty przedsiębiorców z branży
mleczarskie już się odbiły na rolnikach. Ceny skupu mleka od kilku
miesięcy spadają.
Artur Ławniczak, wiceminister rolnictwa - „W tej
chwili konsultujemy z Komisją Europejską i innymi krajami, które
mogłyby poprzeć wniosek Polski, aby jednak te dopłaty uruchomić, gdyż
faktycznie ta cena radykalnie spadła.”
Komisja Europejska subwencje eksportowe zawiesiła 15 czerwca
zeszłego roku i nie wznowiła ich do dziś. I prawdopodobnie tego nie
zrobi. Gdy Bruksela godziła się na wzrost kwot mlecznych o 2% od
początku tego sezonu warunek był jeden nie będzie dodatkowych kosztów
tej operacji czytaj większej produkcji mleka nie trzeba będzie wypychać
zagranicę z dotacjami.
Witold Katner/Agrobiznes, TVP1
|
|