|
|
|
29.05.2008. |
|
W Polsce stopniowo rośnie areał genetycznie
zmodyfikowanych upraw. Ile dokładnie wynosi nie wiadomo. Oficjalnych
rejestrów nie ma, bo rząd tego nie kontroluje. A przykłady z zagranicy
tylko zachęcają do zakładania kolejnych transgenicznych plantacji.
Rolnicy nie chcą wprost przyznawać czy sieją
kukurydzę zmodyfikowaną czy konwencjonalną. Powód? Polskie przepisy
zakazują bowiem handlu transgenicznymi nasionami. Mimo, że jest to
sprzeczne z przepisami Unii Europejskiej. W praktyce oznacza to, że u
nas takich nasiona kupić nie można, ale u naszych sąsiadów można je
kupić bez problemu.
Tadeusz Szymańczak, plantator: nie należy się czegoś bać,
co jest lepsze od poprzedniego. Jeśli mieliśmy malucha, to chcemy się
przesiąść w lepsze samochody. I z roślinami jest tak samo i chcemy mieć
lepsze, zdrowsze, nowsze odmiany.
Nowe i lepsze to znaczy bardziej odporne na szkodniki, a co za
tym idzie lepiej plonujące – przekonują hiszpańscy farmerzy. W tym
kraju łączna powierzchnia upraw transgenicznej kukurydzy przekroczyła
już 70 tysięcy hektarów, a będzie więcej gdyż chętnych nie brakuje.
Jose Luis Romeo Martin: mieliśmy bardzo duże problemy ze
szkodnikami. Chcieliśmy poprawić uprawy, ale stosowanie w kukurydzy
środków ochrony roślin jest bardzo trudne, dlatego postawiliśmy na
kukurydze genetycznie zmodyfikowaną i to było rozwiązanie naszego
problemu.
W Hiszpanii uprawa transgenicznych roślin nie budzi tak wielu
kontrowersji jak w Polsce. W punktach skupu nie ma różnicy w cenie
kukurydzy konwencjonalnej oraz genetycznie zmienionej. Ta druga nie
jest przeznaczona do konsumpcji. W 90% jest surowcem do produkcji pasz.
Rolnicy zabezpieczają się także przez skrzyżowaniem oby gatunków.
Jose Luis Romeo Martin : jesteśmy zobowiązani zostawić
obszar 50 metrów od upraw sąsiada, który uprawia konwencjonalną
kukurydze, ta strefa 50 metrów służy także do wzmocnienia naszych
plantacji przed szkodnikami, tak na prawdę nie mamy konfliktów między
sąsiedzkich o rodzaj uprawy, chociażby dlatego, że wszyscy otrzymujemy
taką samą cenę.
Szacuje się, że w Polsce w tym roku odmianami GMO może być obsiane nawet kilka tysięcy hektarów ziemi.
Witold Katner TVP Rolna
|
|