|
Już nie tylko smaczne, ale przede wszystkim zdrowe. Producenci żywności coraz częściej właśnie tak reklamują swoje towary. Ale, aby powiedzieć, że coś wzmacnia kości, albo obniża poziom cholesterolu, trzeba mieć mocne dowody. A nieuczciwym przedsiębiorcom grożą kary.
To jeden z najbardziej dynamicznie rozwijających się sektorów rynku
spożywczego. Tzw. żywność pro-zdrowotna jest coraz chętniej kupowana
przez konsumentów. Dotyczy to zwłaszcza artykułów mleczarskich.
Marcin
Hydzik – Związek Polskich Przetwórców Mleka: ten sektor nazwijmy to
żywności zdrowej, czy probiotycznej, która się szczególnie w sektorze
mleczarskim rozwija jest bardzo na topie.
Zamieszczenia na
etykiecie produktu lub w reklamie tzw. oświadczenia żywnościowego jest
dobrowolne, ale nie dowolne. Za to informacją o wartościach
prozdrowotnych muszą stać badania naukowe. Takie rygorystyczne przepisy
obowiązuje zresztą w całej Unii Europejskiej.
Izabella Tańska,
doradca ds. prawa żywnościowego: umieszczenie takiej treści, na
przykład „wapń wzmacnia kości” albo „sterole roślinne obniżają poziom
cholesterolu” wiążą się ze spełnieniem wielu wymogów. Przede wszystkim
główny warunek to jest taki, że taka treść musi być uzasadniona naukowo.
Tyle
teorii, a praktyka bywa inna. Producenci bardzo często zamieszczają
informacje, które nie mają pokrycia w rzeczywistości tylko po to, aby
zwiększyć sprzedaż.
Witold Katner/Agrobiznes
|