|
Kończą się miody z polskich pasiek, a zapotrzebowanie w okresie zimowym jest duże.
Właściciele zakładów wszelkimi sposobami próbują utrzymać produkcję.
Jednak nie jest to łatwe, bo na przykład firmy, które dostały pieniądze
z Brukseli na rozbudowę i modernizację mogą importować miód tylko z
Unii Europejskiej. A ten albo jest kilkakrotnie droższy w przypadku
niemieckiego i hiszpańskiego, albo nie spełnia norm, co często zdarza
się w surowcu bułgarskim lub rumuńskim.
W tej sytuacji ceny
naszego miodu są wciąż bardzo wysokie. Za wielokwiatowy pszczelarze
dostają od 9 do 11 złotych, akacjowy, lipowy i gryczany kosztuje około
15 złotych, za najdroższy wrzosowy można otrzymać nawet 30 złotych.
MIÓD
Ceny skupu brutto
zł/kg
wielokwiatowy 9-11
lipowy 14-15
akacjowy 14-15
gryczany 14-15
spadziowy iglasty 20
wrzosowy 25-30
Zakłady, które nie są zablokowane unijnymi umowami próbują ratować się importem miodu z innych rejonów.
Do
tej pory najbardziej odpowiadał przetwórcom surowiec ukraiński ze
względu na walory smakowe, utrzymanie parametrów i niskie koszty jego
zakupu. Dobrze wypowiadają się też o węgierskim, który ostatnio też
jest chętnie sprowadzany.
Być może wkrótce trafi do naszego
przetwórstwa miód z Ameryki Południowej czy z Afryki, bo firmy już się
nim interesują. Plansze:
Anna Borowska/Agrobiznes
|