|
Eksport oraz unijne fundusze to recepta na sukces polskich przetwórców ryb. Obroty branży sięgają już 6 miliardów złotych. A ma być jeszcze lepiej, bo Unia Europejska ma kolejne setki milionów na rozwój branży.
W tym biznesie zatrudnionych jest około 30 tysięcy Polaków. Co roku
zakłady przetwarzają 600 tysięcy ryb. W zdecydowanej większości pochodzą
one z importu. Na tym bowiem polega pomysł na sukces: dużo importować i
jeszcze więcej eksportować.
Co więcej dziewięćdziesiąt kilka
procent tej sprzedaży trafia na bardzo wymagające rynków Europy
Zachodniej. Przełomem dla branży było wejście do Unii Europejskiej.
Deszcz pieniędzy, który spadł na przedsiębiorców został bardzo dobrze
wykorzystany.
Jerzy Safader - Polskie Stowarzyszenie Przetwórców
Ryb - „Mogę powiedzieć zarozumiale, że taki standard jakościowy jaki na
dzisiaj ma branża przetwórcza ryb w Polsce to nie ma w całej Europie bo u
nas jest wszystko nowe, świeże i porządnie zrobione.”
A funduszy na modernizację i rozwój będzie w kolejnych latach jeszcze więcej. Wystarczy tylko się po nie schylić.
Kazimierz
Plocke, wiceminister rolnictwa – „Do zagospodarowania będzie około 200
milionów euro, w branże, która ma 30 tysięcy osób to są naprawdę dużo
środki.”
To co może martwic przedsiębiorców to wciąż małe spożycie
ryb w kraju. Tu niestety znacznie odstajemy od tzw. średniej
europejskiej.
Jadwiga Seremak–Bulge, IERGŻ – „Możemy pochwalić się
rosnącym spożyciem ryb ale ciągle należymy do krajów, gdzie te spożycie
jest stosunkowo nie wielkie w tej chwili ono się waha w okolicach 13
kilogramów w wadze żywej.”
A to wciąż o połowę mniej niż średnia europejska.
Witold Katner/Agrobiznes
|