|
Większość mieszkańców zniszczonej w tym roku przez powódź gminy Wilków to rolnicy.
Pod wodą były uprawy, sprzęt i budynki gospodarcze. Odbudowa
warsztatu pracy potrwa co najmniej kilka lat. Teraz jednak najważniejszy
jest dom na zimę.
Dom Stanisława Dąbskiego stoi zaledwie 100 m
od wału przeciwpowodziowego. Remont trwa już kilka miesięcy i jest duża
szansa, że uda się go zakończyć przed zimą.
Stanisław Dąbski -
"Miałem wody 1,6 metra w mieszkaniu, w tej chwili to już dochodzimy do
nornalniejszego życia, są tynki położone i podłogi też."
Ten dom - jeszcze długo nie będzie się nadawał do zamieszkania.
Anna
Sochaj - "Czekamy od 2 miesięcy na drugiego rzeczoznawcę, bo pierwszy
wycenił cały remont tego mieszkania na około 20 tysiecy złotych, czekamy
już 2 miesiąc, po odwołaniach i różnych pismach juz jesteśmy, a każdy
tylko wzrusza ramionami."
Problemy z załatwieniem formalności,
spekulacje cenowe firm budowlanych, kolejne niezauważone wcześniej
usterki. To wszystko sprawia, że mieszkańcy gminy Wilków coraz bardziej
boją się zimy.
Stanisław Dąbski - "Piec mi zaczyna szwankować, a nie był do wyamiany, a teraz przez to wszystko to trzeba go bedzie wymienić."
Anna Sochaj - "Tutaj najbardziej to się boimy mrozów, śniegu, nie ma węgla, nie ma nic."
Pracownicy urzędu wojewódzkiego. Mają przygotować raport, który oceni jaka jest faktyczna sytuacja mieszkańców.
Renata
Rojek - Urząd Wojewódzki w Lublinie - "Naszą intencją jest to, żeby
poznać problemy mieszkańców bezpośrednio, spotkać się z nimi, wysłuchać
ich nie tylko problemów, ale też potrzeb jakie zgłaszają."
Czasu coraz mniej i już wiadomo, że przed nadejściem mrozów nie wszystko uda się zrobić.
OTVLublin/Kamil Smerdel/Agrobiznes
|