|
|
|
26.11.2010. |
|
W Polsce nie ma wystarczającego wsparcia
rozwoju energii odnawialnej. Na brak funduszy narzekają przede
wszystkim rolnicy. Efekt? Powierzchnia upraw roślin energetycznych to
wciąż zaledwie 10 tysięcy hektarów, a przydomowe elektrownie wiatrowe
można by praktycznie policzyć na palcach jednej ręki. Dlatego na
zieloną energię, która w swoim założeniu ma być tania, mogą sobie
pozwolić tylko bogaci.
W 2020 roku 15% energii produkowanej w Polsce
będzie musiało pochodzić z odnawialnych źródeł, dziś jest to zaledwie
kilka procent. Czy w ciągu 10 lat uda się wystarczająco zwiększyć jej
udział? Eksperci przekonują, że tak. Z pomocą może przyjść rolnictwo. A
grupa doradców będzie wkrótce edukować rolników jak inwestować w
ekologiczne rozwiązania. W całej Polsce zostanie uruchomionych 300
punktów informacyjnych.
Karolina Witeska, Fundacja na rzecz Rozwoju Polskiego Rolnictwa – „W
tych punktach mają znajdować się informacje na temat odnawialnych
źródeł energii…będą doradcy, którzy podpowiedzą i doradzą, a także
skierują do specjalistów z tej dziedziny.”
Ale informacja jak i gdzie wybudować biogazownie czy
elektrownie wiatrowe nie wystarczy. Do tego potrzebne są przede
wszystkim fundusze. A tych nie ma. Jeszcze kilka lat temu każdy rolnik,
który zdecydował się na uprawę roślin energetycznych mógł liczyć na
unijne wsparcie. Dziś takiej pomocy już nie ma. Szkoda – dodają
eksperci, bo mamy jeden z największych potencjałów energetycznych w
Europie. Pod uprawę samej wierzby energetycznej możemy przeznaczyć
nawet 1 milion 600 tysięcy hektarów.
Zdzisław Ginalski, Centrum Doradztwa Rolniczego w Radomiu – „Skończyły się te 45 euro do roślin energetycznych, skończyły się też rządowe dotacje."
Na wystarczające wsparcie nie mają też co liczyć rolnicy chcący
inwestować w elektrownie wiatrowe. Mimo, że koszt budowy przydomowego
wiatraka jest stosunkowo niewielki. Ze sporych dotacji korzystają za to
duzi producenci, którzy przy wsparciu finansowym budują sieci potężnych
elektrowni wiatrowych.
dr Dariusz Czekalski – „Taka energia produkowana w
elektrowni wiatrowej będzie sprzedawana drożej niż energia produkowana
w sposób konwencjonalny. Tak więc te inwestycje można nazwać czystko
komercyjnymi.”
O rozmiarach takich inwestycji świadczą liczby. Samo
wybudowanie przez duńską firmę 17 wiatraków w zachodniopomorskim,
kosztowało ponad 250 milionów złotych.
Radosław Bełkot/Agrobiznes
|
|