|
Szkoły rolnicze uratowane. Wprawdzie jeszcze nie do końca, bo nowe przepisy musi jeszcze podpisać prezydent, ale wszystko jest na dobrej drodze.
Poszło o zmiany w ustawie w finansach publicznych. W jej efekcie
szkoły pozostające pod nadzorem ministra rolnictwa miały utracić tzw.
rachunek dochodów własnych, na który trafiały wypracowane przez nie
pieniądze. Co więcej ustawa przewidywała likwidację tzw. gospodarstw
pomocniczych działających przy szkołach.
Ryszard Kawczyński,
Zespół Szkól Rolniczych w Karolewie - „Rachunek dochodów własnych
umożliwia nam utrzymanie i finansowanie produkcji rolniczej to co po
prostu sprzedajmy mleko, pszenice, rzepak te pieniądze mogą wraca do tej
działalności.”
W efekcie wszystkie pieniądze zarobione przez szkoły także te z dopłat bezpośrednich miały trafiać do ministra finansów.
Tadeusz
Nalewajk, wiceminister rolnictwa – „Wszystkie dochody uzyskiwane przez
jednostki jaką są szkoły muszą być odprowadzane do ministerstwa finansów
natomiast na wydatki będzie posiłkowane ze specjalnie utworzenie
rezerwy budżetowej która jest utworzona w związku z reformą finansów
publicznych”
W opozycji, która kilka lat temu przejmowała część szkół rolniczych od samorządów zawrzało.
Jan
Krzysztof Ardanowski, Prawo i Sprawiedliwość – „Teraz próba zabrania
pieniędzy szkołom rolniczym które mogą być wypracowane na posiadanym
majątku jest dalszym niszczeniem szkół rolniczych, nie zaproponowano
niczego nowego, za chwile nie będzie miał kto kształcić rolników.”
Od
początku było wiadomo, że sprawa jest poważna, ale w sensie
legislacyjnym prosta do załatwienia. Wystarczy powiedzieć, że takie
problemy mają tylko szkoły rolnicze podległe rządowi, ale już te
samorządowe nie. Wszystko zależało od tego jak szybko zareagują
posłowie. Udało się.
Stanisław Stec, poseł SLD - „Od pierwszego
stycznia 2011 roku nie będzie w tym zakresie żadnych zmian szkoły
rolnicze będą miału swój rachunek specjalny nadal.”
W gestii
ministra rolnictwa pozostaje 45 szkół rolniczych. 13 z nich dysponuje
własnymi gospodarstwami. Przynoszą one dochód placówce, a z drugiej
strony uczniowie uczą się tam zawodu w praktyce.
Witold Katner/Agrobiznes
|