|
Można złożyć osobiście lub wysłać pocztą. Jeszcze tylko cztery dni zostały rolnikom z terenów po powodziowych na przygotowanie wniosków o pomoc.
W Sokolnikach i Zalesiu Orzyckim, po których dwukrotnie przetoczyła
się fala powodziowa – nie ma gospodarstwa, w którym zniszczenia nie
byłyby ogromne.
Krzysztof Rękas, rolnik z Sokolnik: pieniądze
między innymi są potrzebne do tego żeby poremontować. W tym budynku
gospodarczym jak widać rozwaliło całą ścianę i trzeba ją od podstaw
postawić.
Krzysztof Burek, Zalesie Orzyckie: to wszystko nadaje
się do kapitalnego remontu, bo zarówno łożyska jak i części wszystko
jest zardzewiałe i musi by wymienione.
Dlatego większość rolników
z terenów, przez które przeszła w tym roku wielka woda zamierza
skorzystać ze wszystkich możliwych form pomocy.
Florencja Burek,
Zalesie Orzyckie: w pierwszej kolejności w naszym gospodarstwie jeśli
chodzi o pola o uprawy to przede wszystkim musi być remont kombajnu,
musi być zakup kosiarki ponieważ mamy loki, musi być zakup siewnika.
Wypełnienie wniosku zdaniem urzędników nie powinno sprawić rolnikom trudności. Gorzej jest z tak zwanymi załącznikami.
Grażyna
Wereszczyńska, ARiMR: najważniejsze jest oszacowanie tych strat. Opinie
wojewody, które są niezbędne aby móc wnioskować o właściwą kwotę pomocy.
Maksymalnie
można dostać 300 tysięcy złotych. Wymagany wkład własny wynosi zaledwie
10%. Na razie chętnych jest niewielu. Ale w tym działaniu nie
obowiązuje zasada kto pierwszy ten lepszy. O kolejności rozpatrzenia
dokumentów zadecyduje punktacja.
Grażyna Wereszczyńska, ARiMR:
taka punktacja nie opiera się na wnioskowanej kwocie pomocy. Im wyższa
wnioskowana kwota pomocy tym niższa punktacja i na stratach
oszacowanych przez komisje powołane przez wojewodów.
Rząd
zapewnia, że rolnicy korzystający z tego wsparcia będą mogli ubiegać
się o wypłatę zaliczek jeszcze przed rozpoczęciem inwestycji. Ale na to
potrzebna jest zmiana ustawy.
Dorota Florczyk/Agrobiznes
|