|
|
|
07.11.2010. |
|
Nawet kilkaset milionów złotych mogą wynieść przyszłoroczne
inwestycje w przemysł mleczarski. To bardzo dobra informacja.
Ta zła, która zwykle pojawia się w parze z dobrą jest taka, że za tym
nie pójdzie konsolidacja branży. Dziś w Warszawie kończą się XIX targi
Mleko-Expo.
I choć humory dopisują, uśmiech znika na pytanie o koniecznościach
zmian.
Nowe linii produkcyjne, maszyny pakujące, oczyszczalnie ścieków, rozbudowa magazynów, dojrzewalni oraz proszkowni.
To tylko krótki przykład tego na co idą teraz pieniądze w
mleczarstwie. Tylko dwa największe polskie koncerny: Mlekovita i Mlekpol
w przyszłym roku wydadzą na inwestycje po 100 milionów złotych. Ale
rozwijają się nie tylko najwięksi.
Grzegorz Grześkowiak – OSM Gostyń
Inwestujemy każdego roku, bo to jest taka prawda, że w miejscu
zatrzymać się wolno
Niestety raczej się nie zanosi na to, aby spora część tych inwestycji
polepszyła wciąż rozdrobnioną strukturę przemysłu mleczarskiego. Tu
nawet najwięksi mówią pas.
Dariusz Sapiński – OSM „Mlekovita”
Proces konsolidacji i koncentracji postępuje wolno z uwagi na to, że fundusze unijne nie należą się dużym firmom tylko małym.
Ale to nie jedyny powód braku zainteresowania łączeniem się w większe podmioty. Jest jeszcze jeden bardziej prozaiczny.
Grzegorz Gańko – OSM Sierpc
Największym problemem na drodze konsolidacji obecnie jest dobra
sytuacja w mleczarstwie procesy konsolidacyjne zawsze szybciej zaczynają
się kręcić, gdy zaczyna się kryzys.
Dużo lepiej radzą sobie rolnicy. Tu konsolidacja jest bardzo dynamiczna.
Władysław Łukasik – prezes ARR
Obecnie surowiec odstawia 170 tysięcy rolników. Gdy wchodziliśmy do Unii Europejskiej tych podmiotów było 400 tysięcy.
Obecnie w kraju działa 230 mleczarni. To dokładnie tyle ile w Niemczech. Ale tam kwota produkcji jest czterokrotnie większa.
Witold Katner/Agrobiznes
|
|