|
|
|
07.11.2010. |
|
Tą perłową nutrię można już tylko zobaczyć na wystawie. Mirosław
Biedziak z Pniew prowadzi jedną z trzech w Polsce reprodukcyjnych ferm
nutrii.
Choć to prawdziwa rzadkość, bo hodowcy nie
wystarcza nawet na utrzymanie fermy, mimo, że otrzymuje dopłatę do
czterech odmian nutrii barwnych.
Mirosław Biedziak -hodowca nutrii z Pniew
Opłacalność jest praktycznie żadna. Poprawiło się z zeszłym
rokiem troszeczkę, ale opłacalności nie ma. Jest możliwość
zagospodarowania mięsa i w tym widzę jakieś nadzieje.
O hossie mówią jednak inni producenci zwierząt futerkowych. Polskie norki śmiało mogą konkurować ze skandynawskimi i rosyjskimi.
Grzegorz Maleńczuk - hodowca norek z Nowogardu
Aktualnie poziom cen uzyskiwanych z mojej fermy jest absolutnie
zadowalający, około 40 euro za sztukę. Jest to wyżej, 20-30 procent niż
sezon wcześniej. Pozostałe wyniki finansowe zależą od pracy na fermie.
Także wyższe o około 10 – 20 procent ceny niż przed rokiem otrzymują za skóry hodowcy szynszyli, dlatego zwiększają produkcję.
Tomasz Kucharczak - hodowca szynszyli z Grodziska Wlkp.
Ceny wahają się w granicach za dobre skóry od 140 do 200 złotych,
to przy koszcie szynszyla około 60-70 złotych dają godziwy zarobek.
W Polsce jest około tysiąca ferm. I choć daleko nam do ilości z
lat 80-tych, kiedy to było ich 20 razy więcej, to jednak dają znacznie
lepszy materiał hodowlany.
Hubert Kujawski - Polski Związek Hodowców i Producentów Zwierząt Futerkowych
Ta stabilność przyciąga wielu, którzy są zmęczeni hodowca trzody
chlewnej i zwierząt gospodarskich, kierując swój krok w kierunku
zwierząt futerkowych.
Jednak zmiana profilu produkcji, to decyzja bardzo trudna i
wymagająca nie tylko dużych pieniędzy, ale również ogromnej wiedzy.
Rafał Sterczyński OTV Poznań
|
|