|
|
|
17.11.2010. |
|
Banki spółdzielcze krytykują ostatni wzrost oprocentowania kredytów
preferencyjnych dla rolników. Ich zdaniem to wciąż za mało, za mało, aby
na nich zarabiać. W efekcie dużo bardziej opłaca się im udzielanie
zwykłych pożyczek komercyjnych.
Dla wielu banków spółdzielczych finansowanie
produkcji rolniczej między innymi poprzez udzielanie kredytów
preferencyjnych to chleb powszedni.
Lesław Wojtas – Podkarpacki Bank Spółdzielczy w Sanoku – "Są
banki, które w 50-60% opierają na działalności w środowiskach wiejskich
i wspieranie w zakresie kredytów preferencyjnych jest podstawowym
wspieraniem działalności gospodarczej."
Niestety zarobek z tego tytułu jest więcej niż marny. Stopa
zysku banku z tytułu udzielenia kredytu preferencyjnego była w zeszłym
roku ustalona na wysokości 1,5%.
Jerzy Różyński – prezes Krajowego Związku Banków Spółdzielczych - "Depozyty
zbierane przez banki spółdzielcze ich oprocentowanie było wyższe niż
kredyty udzielane rolnikom, no nie może być tak że jest ujemna stopa
zwrotu."
W tym roku ma być lepiej. Oprocentowanie wzrosło do 1,6%.
Tomasz Kołodziej – prezes ARiMR - "Ta zmiana
spowoduje, że kredyt preferencyjny będzie bardziej dochodowy dla banku
co spowoduje, że banki będą bardziej chętnie tych kredytów udzielać."
Ale wśród banków spółdzielczych takiego entuzjazmu już nie ma.
Ich zdaniem podwyżka jest symboliczna, a kredyty preferencyjne zaczną
się opłacać dopiero, gdy ich oprocentowanie sięgnie przynajmniej 1,8%.
Szanse na tak duże podwyżki są nikłe, ale jedno jest pewne.
Zbigniew Bodzioch - Krakowski Bank Spółdzielczy - "Czy stopa zwrotu była większa, czy niższa nasz bank nigdy nie przerwał akcji udzielania kredytów preferencyjnych."
W przyszłym roku budżet państwa chce wydać na dopłaty do
kredytów preferencyjnych około 90 milionów złotych. Pozwoli to na akcje
kredytową w wysokości dwóch miliardów złotych.
Witold Katner/Agrobiznes
|
|