|
|
|
14.11.2010. |
|
Banki spółdzielcze domagają się równego traktowania i takich zmian w
prawie, które umożliwią im konkurowanie z bankami komercyjnymi. W zamian
oferują akcję kredytową w wysokości 12 miliardów złotych.
Na obszarach wiejskich, w małych średnich
miasteczkach są liderami. Ale liderami, którzy coraz bardziej czują
oddech konkurencji na plecach.
Władysław Dymek - Bank Spółdzielczy w Czarnkowie: do obszarów
tradycyjnie obsługiwanych przez banki spółdzielcze docierają banki
komercyjne upatrując tu dla siebie korzyści w postaci zysków.
Co więcej banki komercyjne coraz częściej mają ofertę, z którą
bankom spółdzielczym nie sposób konkurować, bo ich na to po prostu nie
stać.
Jerzy Różyński – prezes KZBS: banki spółdzielcze potrzebują
zmian prawnych nowych pomysłów legislacyjnych po to aby zrównać szanse w
konkurencji z bankowością komercyjną szczególnie tą którą kontroluje
kapitał zagraniczny.
Teoretycznie sytuacja ekonomiczna banków spółdzielczych jest
bardzo dobra. Nadwyżka depozytów nad kredytami wynosi 12 miliardów
złotych. Ale to tylko teoria, bo kwoty tej nie można przeznaczyć na nowe
pożyczki.
Zbigniew Bodzioch – Krakowski Bank Spółdzielczy: największym
problemem jest teraz brak kapitału własnego. Mamy nadmiar depozytów, ale
akcja kredytowa jest w wielu wypadkach hamowana przez niedostateczną
wielkość funduszy własnych.
Dlatego banki chcą takich przepisów, które umożliwiłyby im
pozyskiwanie funduszy. Pierwszy krok zrobiono rok temu, gdy zezwolono
spółdzielcom na emisję obligacji. Ale taka możliwość kończy się w
listopadzie przyszłego roku. Bankowcy chcą przedłużenia tego terminu.
Mirosław Potulski – Bank Polskiej Spółdzielczości: a poprzez
to wzmocnienie kapitałowe uruchomimy dla was akcje kredytową bo te 12
miliardów mogłoby dzisiaj pójść na rzecz polskiej gospodarki na rzecz
małych i średnich przedsiębiorstw na rzecz samorządów i rolnictwa,
kredyty hipoteczne, preferencyjne to wszystko moglibyśmy uruchomić mamy
kasę.
Banki spółdzielcze mają obecnie od 7 do 9% udziałów w rynku.
Chciałby przynajmniej kilkanaście procent. Ale jak widać nie będzie
takie proste, bo konkurencja nie śpi.
Witold Katner/Agrobiznes
|
|