|
|
|
Unijna interwencja na rynku wieprzowiny |
|
12.11.2007. |
|
Unijna interwencja na rynku wieprzowiny
rozpoczęta, ale jakie będą jej efekty w Polsce to ciągle duży znak
zapytania. Pomysł na przechowywanie mięsa jest krytykowany zarówno
przez przedsiębiorców jak i hodowców. A ci, którzy się zdecydowali mogą
się czuć jak gracz w ruletkę.
Niskie ceny skupu oraz wysokie ceny pasz to od dawna największa zmora
hodowców trzody chlewnej Coraz więcej z nich po prostu rezygnuje z
produkcji. Komisja Europejska zgodziła się więc na interwencję. To
mechanizm sprawdzony w krajach dawnej „Piętnastki”. U nas po raz
pierwszy. Agencja Rynku Rolnego przyjmuje już wnioski od
przedsiębiorców, które chcą przechowywać mięso. 100% - Tadeusz
Blicharski – Polski Związek Hodowców i Producentów Trzody Chlewnej –
POLSUS: - Najlepszym pomysłem byłaby dopłata do eksportu mięsa z Unii
Europejskiej do krajów poza unijnych.
Hodowcy i przetwórcy
uważają, że przechowywanie nadwyżek nie rozwiąże sytuacji. Wcześniej
czy później i tak trafią one na rynek. Podobnie myśli resort rolnictwa.
Hodowcy refundacjom eksportowym mówią tak, ale klasyczny skup
interwencyjny mało im się podoba. Mięso podobnie jak w przypadku
przechowywania zostałaby na rynku. A za kilka miesięcy problem wróciłby
jak bumerang.
Jest jeszcze jedno zagrożenie. Zainteresowanie
firm przechowywaniem mięsa może być bardzo umiarkowane. Za towar trzeba
zapłacić z własnej kieszeni. A do tego dochodzą jeszcze kaucję.
Jeśli
nie będzie chętnych do magazynowania nadwyżek mięsa to cała interwencja
okaże się wielkim nie wypałem. Zresztą nie po raz pierwszy.
Witold Katner/Agrobiznes, TVP1
|
|