|
|
|
11.07.2008. |
|
Straty są już nieodwracalne. Susza
spustoszyła uprawy zbóż i traw. Dlatego coraz więcej gmin decyduje się
na wystąpienie do wojewodów z prośbą o ogłoszenie stanu klęski.
Na tej plantacji pszenicy jarej straty widać
gołym okiem. Zboże nie wyrosło. Z powodu braku deszczu i wysokich
temperatur uschły korzenie. Właściciele gospodarstwa są bliscy
rozpaczy. W tym roku zbiorą zaledwie 1/10 tego co planowali.
Iwona Janiszewska, Borkowo Wielkie: chociaż pogoda się
zmieniła może uratuje buraki, może uratuje ziemniaka ale na pewno nie
pomoże już naszym zbożom. Może będzie dobra słoma , ale nie będzie już
ziarna z tego.
Jeszcze kilka miesięcy temu nikt się tego nie spodziewał.
Bożena Cupała, Borkowo Kościelne: na wiosnę to tak się jakoś
wydawało, że wszystko jest jakoś gęste, że będzie urodzaj a w tej
chwili spojrzeć to widać niemalże kłos co krok.
Waldemar Cupała, Borkowo Kościelne: na tych zbożach jarych to jest klęska w tej chwili to jest klęska.
Dlatego gmina Sierpc zdecydowała się dzisiaj wystąpić do wojewody o pozwolenie na powołanie komisji do szacowania strat.
Tadeusz Wojciech Prekurat, wójt gminy Sierpc: to jest zjawisko powtarzające się praktycznie co roku skutki suszy są widoczne w uprawach.
Iwona Janiszewska, Borkowo Wielkie: jesteśmy naprawdę dobrymi rolnikami na przykład pszenżyta zbieraliśmy w ilościach 10 ton w tej chwili 3 tony z hektara.
Na obliczenie strat gminy mają dwa miesiące od wydania zgody
przez urzędy wojewódzkie. Tylko ci rolnicy, którzy oszacują szkody
spowodowane wystąpieniem klęski będą mogli ubiegać się o pomoc. Na
wiele jednak nie mogą liczyć.
Waldemar Cupała, Borkowo Kościelne: jak oglądam w telewizji
to oni tam proponują nam kredyty takie sprawy. Moim zdaniem wziąć w tej
chwili kredyt to jest na dobicie gospodarstwa.
Pożyczkę prędzej czy później trzeba spłacić, a nikt nie może
być pewien, że w przyszłym roku klęska się nie powtórzy. Straty
spowodowane brakiem deszczu są widoczne na ponad połowie gruntów ornych
w kraju. Największe spustoszenie susza poczyniła w Wielkopolsce i na
Kujawach, nie dała się we znaki jedynie rolnikom z Podkarpacia.
Dorota Florczyk Agrobiznes
|
|