|
Opozycja nie zostawia suchej nitki na agencji
restrukturyzacji za opóźnienia we wdrażaniu unijnych programów
pomocowych dla rolników. Agencja przyznaje, że opóźnienia są, ale
jednocześnie zapewnia, że w lipcu zdobędzie akredytacje na 4 kolejne
programy PROW-u.
W takich warunkach w listopadzie zeszłego
roku rolnicy składali wnioski o pomoc na modernizację swoich
gospodarstw. Wielogodzinne kolejki i nerwy, a z rolnikami nie podpisano
jeszcze nawet umów. Powód? Agencja Restrukturyzacji nie ma akredytacji,
która by ją do tego upoważniła. Takie opóźnienia dotyczą większości
programów pomocowych.
Wojciech Pomajda, poseł SLD: w tej chwili przez
ministerstwo rolnictwa i przez agencję, w mojej ocenie rolnicy są
oszukiwani. Używam słów dosadnych, bo inaczej tego nie można nazywać.
Nie ma w tej chwili żadnego horyzontu czasowego, realnego, w jakim
agencja może uzyskać akredytację.
Aby uzyskać akredytacje Agencja musi przekonać ministerstwo
finansów oraz działającą w jego imieniu firmę audytorską, że unijne
fundusze zostaną wydane zgodnie z przepisami. Na razie takiej zgody nie
ma. Ale Agencja twierdzi, że już niedługo będzie.
Marek Kassa, rzecznik prasowy ARiMR: liczymy na to i
robimy wszystko, ażeby nadrobić te zaległości, które wynikały z
poprzednich lat, żeby w tym roku uruchomić wszystkie działania w ramach
PROW.
Tłumaczenie obecnych zaległości brakiem działań poprzedników
jest bardzo częste. Problem w tym, że nikt – także poprzednicy - do
winy się nie poczuwają. Słynne już kolejki rolników dotyczyły okresu
kiedy ministrem rolnictwa był Wojciech Mojzesowicz.
Wojciech Mojzesowicz, poseł PIS: te wnioski były przyjęte i powinny być według naszego planu rozpatrywane.
Agencja Restrukturyzacji pod obecnym kierownictwem obiecuje, że
już w tym miesiącu uzyska akredytacje na 4 programy PROW-u: pomoc dla
młodych rolników, przetwórstwa rolno-spożywczego, modernizacji
gospodarstw oraz tworzenia poza rolniczych miejsc pracy.
Witold Katner Agrobiznes
|