|
|
|
20.12.2010. |
|
W kraju istniej już ponad 600 grup producenckich.
Zdecydowana większość z nich działa jako spółki zoo. Tylko co czwarta grupa chce być spółdzielnią.
I trudno się dziwić. Przepisy do zakładania spółdzielni nie tylko nie zachęcająca, ale nawet zniechęcają.
W
Unii Europejskiej funkcjonuje 235 tysięcy spółdzielczych firm, które
zatrudniają 4,5 miliona osób. My też mamy się czym pochwalić.
Spółdzielczość mleczarska kontroluje 70% rynku mleka w kraju oraz
skutecznie konkuruje z europejskim i światowymi firmami. Z kolei banki
spółdzielcze mimo ekspansji zagranicznej konkurencji wciąż mają mocną
pozycję na terenach wiejskich oraz małych i średnich miasteczkach. W
rolnictwie i jego otoczeniu działa obecnie 4700 spółdzielni. Ale ich
ubywa.
Alfred Domagalski, prezes Krajowej Rady Spółdzielczej „To
wszystko powoduje takie dążenie do ucieczki z systemu spółdzielczego na
rzecz spółek kapitałowych, bo tak jest łatwiej funkcjonować.”
Najlepiej
pokazują to liczby dotyczące nowych grup producenckich. W zeszłym roku
zarejestrowano ich 134, w tym do końca listopada 128. Aż 65% z nich jako
formę działalności wybiera spółkę z ograniczoną odpowiedzialności, a
tylko co czwarta chce być spółdzielnią. Członkowie narzekają między
innymi na dyskryminujące ich przepisy dotyczące podwójnego
opodatkowania. Do tej pory przygotowano już dwa projekty zmian. Jeden
przez Kancelarię Premiera oraz drugi poselski, który jest już w Sejmie.
Witold Katner/Agrobiznes
|
|