|
Rolnik z Radostowa w gminie Mircze na Lubelszczyźnie znalazł się w dramatycznej sytuacji i prosi o pomoc.
Popadł w długi bo władze gminy nie przedłużyły mu umowy na
dzierżawione od ponad 40 lat grunty. Pod zastaw gospodarstwa zaciągnął
kredyt, teraz nie może go spłacić.
Eugeniusz Iwicki z Radostowa w
2008 roku pożyczył od banku 60 tys. zł. na rozbudowę domu. Problemy
rozpoczęły się pół roku później. Gmina powiadomiła go, że zamierza
sprzedać dzierżawioną przez niego ziemię, więc umowa dzierżawy nie może
być przedłużona na kolejne lata.
Eugeniusz Iwicki z Radostowa „Powinni się wstrzymać, chociaż dwa lata jak prosiłem. Ja oddam kredyt i mogą sprzedawać.”
Pan
Eugeniusz ma żal do władz gminy. Za dzierżawione 6 ha otrzymywał unijną
dopłatę. Teraz został pozbawiony dochodu. Tymczasem gmina Mircze nie ma
sobie nic do zarzucenia. Sprzedaż działek odbyła się zgodnie z prawem.
Jolanta
Stolarczyk, Urząd Gminy Mircze „Umowa dzierżawy wygasała 30 września
2008 roku. 22 września dzierżawca został powiadomiony, że dzierżawa nie
będzie przedłużona z uwagi na przeznaczenie tych gruntów do sprzedaży.”
Wójt
gminy dodaje, że już od kilku lat urząd reguluje sprawy związane z
nieruchomościami. Z dzierżawy ma niewielkie korzyści dlatego sprzedaje
grunty.
Lech Szociński, wójt gminy Mircze „Co roku bardzo dużo
umów trzeba było odnawiać, nie wszyscy dzierżawcy płacili regularnie, a z
resztą były to bardzo małe kwoty. I postanowiliśmy zasilić budżet
gminy.”
Ziemię mógł kupić każdy ale Eugeniusz Iwicki nie
przystąpił do przetargu, bo nie miał pieniędzy. Konto ma zajęte przez
komornika, który domaga się spłaty jeszcze ponad 40 tys zł kredytu.
Zdesperowana zona z córką wyjechały za pracą za granicę
Eugeniusz
Iwicki z Radostowa „Nikt mi darmo nie podaruje, muszę spłacić. Będzie
żona siedziała za granicą tak długo aż spłacimy."
Eugeniusz Iwicki
został na gospodarstwie z 17-letnim synem. Szymon często opuszcza
zajęcia, bo w domu nie ma pieniędzy nawet na bilet. Gdyby urzędnicy
przedłużyli rodzinie dzierżawę choćby na dwa lata, Iwiccy nie
przechodziliby dziś przez ten dramat.
Jolanta Kwik OTV LUBLIN/Agrobiznes
|