|
Mówiąc o pomocy dla powodzian, nie sposób nie powrócić na Lubelszczyznę, do słynnego zagłębia chmielarzy. Szyszki wciąż leżą w magazynach , ale po powodzi znacznie gorzej maja się rolnicy.
Półtorej tony szyszek chmielowych - w magazynie pana Henryk Pałki zalega od 2 lat.
Henryk
Pałka: jak nie zamarznie całkowicie, to na rozrzutnik i na pole
niestety. W ubiegłym roku zaciągnąłem kredyt na 20 tysięcy złotych na
środki ochrony roślin. Dziś kredyt trzeba spłacać, a chmiel stoi.
Plantatorzy nie mogą sprzedać chmielu choć na rynku z powodu powodzi surowca brakuje.
Jan
Madej - Polski Związek Producentów Chmielu: przetwórcy, browary powinny
się dobijać jeśli mielibyśmy produkować z polskiego chmielu piwo. Jest
zgoła inaczej. Dla mnie ta sytuacja jest niezrozumiała.
Rogów w gminie Wilków to chmielowe zagłębie Polski - to właśnie na Lubelszczyźnie jest najwięcej chmielników.
Jan
Madej - Polski Związek Producentów Chmielu: to jest sytuacja trudna.
Niedługo może się okazać, że chmiel będziemy uprawiać w Polsce na bardzo
małą skalę i bez większego znaczenia w Europie. A do tej pory byliśmy
trzecim producentem na świecie.
Rolnicy chcieliby przywrócić pełną
produkcję po powodzi, ale boją się, że na chmiel nie będzie zbytu. Ci,
którym brakuje pieniędzy na odbudowę gospodarstw mogą jeszcze do końca
grudnia składać wnioski na ten cel w powiatowych biurach agencji
restrukturyzacji.
Izabela Śledź/OTV Lublin/Agrobiznes
|