|
Podlasie to polskie zagłębie mleczarskie. Hodowlą krów zajmują się tu niemal wszyscy rolnicy.
I nic dziwnego, bo ceny skupu mleka są jednymi z najwyższych w kraju.
Dobra passa, pozwoliła rolnikom na rozbudowę gospodarstw. Mało tego.
Optymizm producentów mleka jest na tyle duży, że o nowych inwestycjach
mówi nawet ci, którzy dopiero co ukończyli rozbudowę obór.
Józef
Ziemiński jest właścicielem 50 hektarowego gospodarstwa rolnego. I od
lat zajmuje się produkcją mleka. Gospodarstwo choć jak na okoliczne
warunki - średniej wielkości zapewnia przyzwoite dochody. Mleczarnia
płaci za litr mleka 1 złoty i 40 groszy.
Józef Ziemiński, producent mleka gm. Rajgród
Daj Boże, żeby ta cena utrzymała się jak najdłużej. Jest dobrze i nie ma co narzekać.
A
to już inne gospodarstwo mleczarskie oddalone zaledwie o kilka
kilometrów. Jego właściciel rok temu ukończył budowę nowoczesnej obory.
Nowa inwestycja pochłonęła ponad 1 milion złotych. Rolnik trzyma w niej
60 krów. Już niedługo będzie tu najprawdopodobniej kolejnych 40.
Jak się człowiek chce rozwijać, to musi inwestować.
Gorzej,
choć nie znaczy źle - jest w innych rejonach kraju. Tam średnie ceny
skupu mleka są o kilkadziesiąt groszy niższe. Mimo to, stawki w
okolicach złotego za litr pozwalają na w miarę opłacalną produkcję. I
takie ceny utrzymają się najprawdopodobniej co najmniej przez najbliższe
tygodnie. O spadkach nikt nie mówi. A to co napędza nasz rynek to
eksport i to nie mały. 1/3 krajowej produkcji ląduje na zagranicznych
półkach.
Waldemar Broś - KZSM
Ciągle największym odbiorą jest UE, szczególnie stare kraje, ale do tych państw dołącza Słowacja i Rosja.
Według
ostrożnych szacunków wartość tegorocznej sprzedaży za granicę sięgnie 1
miliarda 100 milionów euro. To będzie najprawdopodobniej najlepszy
wynik od ponad dwóch lat.
Radosław Bełkot/Agrobiznes
|