|
Polscy konsumenci nie przestraszyli się ptasiej grypy. Sprzedaż drobiu
nie spada. Wyjątek stanowi mięso indycze. Utrzymanie dobrej sprzedaży
to efekt szeroko zakrojonej kampanii informacyjnej przekonującej
klientów, że jedząc drób nie ma możliwości zarażenia się chorobą.
Pewne jest jedno. Wybuch ptasiej grypy w Polsce nie przestraszył
konsumentów tak jak to było 2 lata temu. Wówczas spożycie białego mięsa
drastycznie spadło. Straty z tym związane okazały się tak wielkie, że
część zakładów drobiarskich jak i ferm hodowlanych produkowało na
granicy opłacalności. Komisje Europejska zdecydowała się wówczas na
wsparcie sektora drobiarskiego dodatkowymi środkami finansowymi. Z tej
lekcji wnioski zostały jednak wyciągnięte. Bo dziś doniesienia o
wykryciu ptasiej grypy nie przestraszyły ani konsumentów ani hurtowych
odbiorców drobiu.
Leszek Kawski Krajowa Rada Drobiarstwa: nie widać żadnych oznak paniki. Zamówienia realizowane są na bieżąco.
Zdaniem
drobiarzy utrzymująca się sprzedaż białego mięsa to efekt między innymi
medialnej kampanii informacyjnej, mówiącej o braku ryzyka zarażenia się
chorobą.
Tadeusz Wijaszka Państwowy Instytut Weterynaryjny w
Puławach: mięso jest gotowane, smażone, pieczone, duszone i to w
zupełności wystarczy, żeby wyeliminować wirusa.
Na terenie
objętym specjalną kontrolą weterynaryjną, wciąż trwa nadzór. Wczoraj
ubito przydomowy drób w gospodarstwach znajdujących się w trzech
miejscowościach, w których wykryto wirusa. Brak doniesień o nowych
ogniskach, jak na razie potwierdza, że choroba jest już opanowana.
Znane
są już też przyczyny przeniesienia wirusa do drobiu hodowanego na
fermach. Źródłem zakażenia okazały się magazyny paszowe, do których
dostęp miały dzikie ptaki.
Źródło: Radosław Bełkot/Agrobiznes
|