|
|
|
21.12.2007. |
|
Nieobecność polskich firm za wschodnią granicą, zaczęli wykorzystywać
nasi najwięksi konkurenci. Dania, Niemcy, Holandia, Belgią czy Francja.
Ponowny start na rosyjski rynek utrudnia nam też coraz mocniejsza
złotówka. I wysokie koszty produkcji wieprzowiny.
Andrzej Pawelczak grupa Animex: dzisiejsza sytuacja cenowa i
stabilizowanie się cen na żywiec w Unii Europejskiej, będzie
przeszkodą. Dzisiaj sprostać konkurencji duńskiej, niemieckiej czy
innych krajów unijnych, będzie niezwykle trudno. Kiedyś Polska miała
przewagę konkurencyjną jeśli chodzi o cenę – dziś przewaga ta stopniała
niemal do zera.
Według rosyjskich źródeł, przyszłoroczny
import mięsa z Polski może wynieść od 30 do 50 tysięcy ton. Nasze firmy
chciałyby wysyłać znacznie więcej. Wiele zależy jednak od tego czy
mięso z Polski będzie smakowało rosyjskim konsumentom.
Witold Choiński „Polskie Mięso”: konsumenci rosyjscy pytają o to mięso i są gotowi jak najszybciej wprowadzić je na swoje półki.
Nałożenie
embarga na sprzedaż polskiego mięsa do Rosji, mimo wielu strat,
paradoksalnie dobrze wpłynęło na branżę. Większość zakładów po
utraceniu tak dużego rynku, zawarło nowe kontakty handlowe z innymi
krajami. Mięso z Polski dostępne jest już nie tylko na europejskich
stołach ale także na Dalekim Wschodzie.
Andrzej Sadowski Centrum im. A. Smitha: nasi
producenci zrozumieli, że lepiej nastawiać się na wymagające rynki, niż
mniej wymagający i niestabilny politycznie rynek rosyjski.
Jedno
jest pewne, po świńskiej górce musi nadejść dołek. Właściciele zakładów
mięsnych szacuje, że problemy z dostawą mięsa wieprzowego mogą pojawić
się już wiosną przyszłego roku.
Radosław Bełkot/Agrobiznes
|
|