|
Straty w tegorocznych zbiorach zbóż będą znacznie większe niż to
wcześniej przewidywano - szacuje Instytut Uprawy Nawożenia i
Gleboznawstwa w Puławach.
W województwach północno-zachodnich, gdzie długotrwały brak deszczu
najbardziej dał się we znaki, spadek plonów może dojść nawet do 35%.
Swoje szacunki dotyczące wielkości tegorocznych zbiorów obniżyła też
Krajowa Federacja Producentów Zbóż.
Sezon zbożowy powoli dobiega końca.
Niesprzyjająca
pogoda, która dotknęła wiele regionów świata znacznie obniżyła zbiory.
Podobnie było w Europie. Tu produkcja zbóż była najniższa od wielu lat.
Polscy plantatorzy mieli jednak dużo szczęścia, bo w Polsce zbiory nie
były złe. Łącznie z kukurydzą zebraliśmy ponad 27 milionów ton. Tym
samym, udało się utrzymać wieloletnią średnią, co przy rosnącym popycie
na zboże pozwoliło naszym plantatorom osiągnąć bardzo wysokie ceny
sprzedaży.
Maciej Tomaszewicz, Izba Zbożowo-Paszowa: szczyt
cenowy wywołany w pewnym sensie czynnikami pozarynkowymi, troszkę
spekulacyjnymi, troszkę, że tak powiem nastrojami.
Dziś wszyscy
zadają sobie pytanie czy nadchodzący sezon będzie podobny. Wszystko
zależy od wielkości zbiorów. A te w wielu krajach zapowiadają się
dobrze. Wygląda więc na to, że zboża będzie w tym roku znacznie więcej.
Nie oznacza to jednak, że uda się odbudować wyjątkowo niskie zapasy.
Stąd przypuszczenia, że jego ceny raczej nie będą już spadać.
Zbigniew
Kaszuba, Krajowa Federacja Producentów Zbóż: ceny na światowych
giełdach zatrzymały się na poziomie nieco powyżej 200 euro. Co wydaje
mi się, że prognozuje ten poziom wyjściowy w same żniwa.
Jeszcze
kilka tygodni temu o dobrych zbiorach mówiło się też i u nas. Dziś
wiadomo, że optymistyczne prognozy ze względu na skutki suszy - trzeba
zmniejszyć.
Zbigniew Kaszuba, Krajowa Federacja Producentów
Zbóż: obniżamy na dzisiaj tą dość dobrą prognozę z 25 milionów ton bez
kukurydzy, na nieco poniżej 24 milionów. Dokładnie będzie to 23,915
tysięcy ton. Na dzisiaj. Sytuacja nie jest jeszcze ostateczna.
Wszystko
zależy od pogody. Jeśli susza nadal się utrzyma, na pewno straty w
uprawach będą większe. Tym samym szacunki zbiorów po raz kolejny trzeba
będzie skorygować.
Radosław Bełkot/Agrobiznes
|