|
Na Dolnym Śląsku i Opolszczyźnie rolnicy rozpoczęli winobranie.
W tym najcieplejszym regionie naszego kraju niektóre odmiany winogron owocują równie dobrze, jak w krajach śródziemnomorskich. Ale ten rok jest inny.
Od kilku lat właściciele winnic zarabiają na sadzonkach winogron, bo
coraz więcej mieszkańców Dolnego Śląska i Opolszczyzny zakłada
przydomowe winnice. Tak jest w leżącej między Opolem a Prószkowem wsi
Winów, gdzie winogrona uprawiane są od kilkuset lat.
Jan Damboń –
winiarz z Winowa „Szacujemy, ze około 80% mieszkańców Winowa, ma już
jakieś przydomowe plantacje, na których posiadają 5-6 sadzonek”.
Janusz
Turek – sołtys wsi Winów „ Ja mam uprawę 6-cio arową, 30 gatunków i
rozpiętość owocowania w związku z tym jest dużo szersza jak przy jednej
czy dwóch tylko”.
Ten rok jest trudny dla właścicieli winnic. Z
powodu zimna i nadmiaru deszczu pszczoły nie zapyliły wszystkich roślin.
Jan
Damboń – winiarz z Winowa „Wiecej w tym roku jest zielonego Agatu
Dońskiego, jest go bardzo duzo natomiast Prim i Seneca z góry, to owoców
było bardzo malutko”.
W przeciwieństwie do innych krajów Unii, w
Polsce do końca tego roku nie obowiązuje jeszcze zakaz tworzenia nowych
winnic. Przyznana nam kwota produkcji wina wynosi 25 tysięcy hektolitrów
rocznie. Ci, którzy mają już winnice starają się w nie inwestować i
nawiązują współpracę z doświadczonymi winiarzami z Czech.
Wojciech
Usina - właściciel przyszkolnej winnicy w Melniku w Czechach „U nas w
Melniku razem z innymi winiarzami produkujemy 90 do 100 tys. litrów wina
rocznie”.
Zainteresowanie polskim winem ze strony turystów
zagranicznych jest spore, ale na rynku go wciąż nie ma.
Janusz
Turek – sołtys wsi Winów „Żeby produkować wino, to trzeba mieć koncesję
na to. My tylko na domowy użytek robimy to , w niewielkich ilościach”.
Właściciele
winnic zmuszeni są przeznaczać większość owoców do bezpośredniej
konsumpcji, a butelki lądują w piwnicy.
Mariusz
Drożdż/Agrobiznes
|