|
|
|
|
 |
|
rolnictwo, sadownictwo, ogrodnictwo, maszyny rolnicze |
|
Program zwalczania choroby Aujeszkiego |
|
29.08.2008. |
|
Od niespełna dwóch miesięcy działa w Polsce
program zwalczania choroby Aujeszkiego. Ze wstępnych badań wynika, że
poziom zakażenia stad hodowlanych nie przekracza jak na razie 2.5%. Z
uruchomienia programu cieszą się hodowcy, widząc szansę na otworzenie
wkrótce eksportu trzody chlewnej do innych krajów wspólnoty. Są jednak
i tacy, którzy po wdrożeniu programu liczą straty.
Do takich osób należy pan Ryszard Jasiak z
Wielkopolski. W hodowanym przez niego stadzie tuczników wykryto w lipcu
obecność choroby Aujeszkiego.
Zgodnie z procedurami wkrótce zjawiła się tam komisja, która
wstępnie oszacowała wagę zwierząt i na tej podstawie wstępnie wyliczyła
wartość stada. Po dwóch dniach zwierzęta zabrano. Po dokładnym jednak
zważeniu okazało się, że zwierzęta były znacznie cięższe niż wcześniej
szacowano.
Zdaniem rolnika komisja niewłaściwie oceniła również wartość
tuczników i kilku macior. Zaoferowała mu ceny znacznie niższe niż
hodowcom w sąsiednich powiatach, dlatego pieniądze za zlikwidowanie
stada nie wystarczą teraz na jego pełne odbudowanie – twierdzi hodowca.
Nawet jeśli program zwalczania choroby Aujeszkiego posiada
pewne mankamenty to ogólnie działa poprawnie. Tak całą sprawę komentuje
Inspekcja Weterynaryjna, która jednocześnie przypomina, że różnice
cenowe w poszczególnych powiatach wynikają ze średniej cen jakie tam
obowiązują.
Poszkodowanemu rolnikowi przysługuje jeszcze odwołanie się do
sądu. Nie wiadomo jednak czy hodowca zdecyduje się na takie kroki. Tym
bardziej, że wśród większości rolników panuje przekonanie o braku
możliwości pozytywnego dla nich załatwienia problemu.
Radosław Bełkot Agrobiznes
|
|
|
Artykuł Sponsorowany
|
|
Kalendarium
There are no upcoming events!
Gościmy
Odwiedza nas 2 gości
|