|
A jak makro ekonomia zmienia się w mikro i uderza w samych rolników? Producenci mleka już na własnej skórze poczuli co znacząco światowe trendy. Z powodu załamania globalnego rynku, ceny skupu mleka spadły w Polsce o kilkadziesiąt procent.
To jedna z najnowocześniejszych obór w regionie. Jej właściciel
budowę sfinansował z zaciągniętego kredytu. Liczył, że w ten sposób
zwiększy opłacalność produkcji. Problemów ze spłatą kredytu nie
przewidywał. Dziś spore stado i ilość produkowanego mleka na spłatę
kredytu nie wystarcza.
Karol Lipiński, Skrzelew: jedziemy na
minusie. Jak długo tak pociągniemy to nie wiem. Rok, dwa, a tu kredyty
trzeba spłacać. Młody człowiek bierze je nie myśląc co będzie dalej.
W
spłacie kredytów pomogłaby cena skupu na poziomie przynajmniej 1,20 zł.
Tymczasem rolnik otrzymuje ponad 20 groszy mniej. Właściciele mleczarni
może i chcieliby płacić więcej ale tłumaczą, że koniunktura na rynku na
to nie pozwala.
Waldemar Broś, KZSM: dla nas najistotniejszy jest
zły sygnał umacniania się złotego i to, że kurs euro spada. No i
nasilająca się ekspansja krajów, które eksportują. Nowa Zelandia,
Australia.
Szansą byłoby utrzymanie kwot mlecznych, a nie jak chce
tego Bruksela ich likwidacja, oraz wprowadzenie dopłat do eksportu poza
granice Unii. Z tym postulatem mleczarze wystąpili już nawet do
ministra z prośbą o przedstawienie go na unijnym forum. Resort tłumaczy,
że sama branża ma jeszcze wiele do zrobienia.
Artur Ławniczak,
wiceminister rolnictwa: ewidentnie potrzeba większej koncentracji,
porozumienia. Często się tak zdarza, że nasze firmy konkurują pomiędzy
sobą obniżając cenę.
W rezultacie koszty walki o unijne półki
finansują jak zwykle rolnicy.
Radosław
Bełkot/Agrobiznes
|