|
Zapowiedzi całkowitego zniesienia kwot mlecznych z zadowoleniem przyjmują polscy
mleczarze.
Opinie na ten temat dzielą jednak polskich producentów. Całkowite
uwolnienie rynku, może bowiem doprowadzić do upadłości wielu mniejszych
gospodarstw nastawionych na produkcję mleka.
Pod koniec marca Komisja Europejska oraz Parlament opowiedział się za 2% wzrostem
narodowych
limitów produkcji mleka. Decyzję wymusił rynek, na którym zaczęło
brakować surowca, a jego ceny gwałtownie wzrosły. Mimo, że teraz
sytuacja drastycznie się zmieniła, Bruksela zapowiedziała przygotowania
do całkowitego zniesienia ograniczeń w produkcji mleka. Miałoby się to
stać w perspektywie najbliższych 7 lat. Taka decyzja cieszy polską
branżę mleczarską.
Tadeusz Badach, OSM Krasnystaw: kwoty
mleczne były potrzebne wtedy, kiedy 15-stka była zawężona, kiedyśmy
rozszerzyli UE, to od początku było to pozbawione jakichkolwiek podstaw
ekonomicznych.
Opinii tej nie podzielają jednak wszyscy. Przeciwni uwolnieniu rynku są najmniejsi
producenci mleka, którym grozi bankructwo. Tym bardziej, że wiele gospodarstw dopiero
co rozpoczęło swoją działalność.
Władysław Serafin, Prezes Krajowego Związku Rolników, Kółek i Organizacji Rolniczych:
nie
wolno zwolnić kwoty mlecznej. To tak jak niewykształcony i
nieprzygotowany do życia organizm – nie może się utrzymać samodzielnie.
Zatem wymaga pomocy, ochrony.
Decyzję o zniesieniu kwot, Komisja Europejska poprzedziła badaniami rynku, z których
wynika,
że stopniowa rezygnacja z limitów produkcji dobrze wpłynie na kondycję
unijnych mleczarni. Ma też nie zaszkodzić zyskom rolników.
Innego zdania jest jednak polski resort rolnictwa, który domaga się utrzymania kwot i
stopniowego ich zwiększania. W jego opinii, to zabezpieczyłoby interesy krajowych
producentów mleka.
Radosław Bełkot/Agrobiznes
|