|
|
|
|
 |
|
rolnictwo, sadownictwo, ogrodnictwo, maszyny rolnicze |
|
11.08.2008. |
|
W obliczu żywiołu rolnicy przeważnie są
bezsilni. W tym roku sadownicy z gminy Mogielnica po raz kolejny
zamiast zysków liczą straty.
Dziewięć lat ciężkiej pracy Ewy Gajewskiej zostało zniszczonych w ciągu kilku sekund.
Ewa Gajewska, Górki: nadeszła burza z niesamowitą wichurą i
stało się to co się stało co widzimy tutaj na tym polu. Trudno w ogóle
mówić.
Te drzewka dopiero miały zacząć owocować. Z tego co pozostało
widać, że już w tym roku zapowiadały się wspaniałe zbiory. Niestety
tego sadu nie da się uratować.
Ewa Gajewska, Górki: ile to potrwa żeby można było zrekonstruować na pewno w jeden rok nie ma takiej możliwości.
Wichury to nie jedyne żywioły, które dały się w tym roku we znaki sadownikom.
Ireneusz Sypuła, Goszczyn: miałem potworny grad i praktycznie 90 % zbioru nadaje się do wyrzucenia.
Niestety takie zjawiska z roku na rok występują coraz częściej. To efekt zmian klimatycznych. Klęska może dotknąć każdego.
Jerzy Jasiorowski, Belsk Duży: sady są w tej chwili dużo
wydajniejsze i przy takim podmuchu wiatru te ileś ton po prostu
kładzie. Zrywa druty, zrywa podpory i powoduje że są ogromne straty.
Przed klęskami nie da się ustrzec. Uprawy można ubezpieczyć,
ale polisy z dopłatami z budżetu państwa nie obejmują wszystkich
przypadków.
Roman Cybulski, grupa producencka Jabłuszko: ubezpieczenia
te które istnieją w Polsce w tej chwili porozumienia, które zawarł rząd
z firmami ubezpieczeniowymi nie obejmują klęski huraganu w sadownictwie.
Po ubiegłorocznych stratach w wyniku silnych mrozów nie każdego było stać na ubezpieczenie upraw.
Dorota Florczyk TVP Rolna
|
|
|
Artykuł Sponsorowany
|
|
Kalendarium
There are no upcoming events!
Gościmy
Odwiedza nas 4 gości
|